Stephen King
Don Kichot
autor: Ellin

Straciłeś żonę pisarzu. Przynajmniej coś na kształt tego: myślałeś.
Pod sercem dziecko nosiła, które od zawsze mieć chciałeś.

Pisarzu ty w sen uciekasz, kryjąc twarz pod łez strugą,
Zamiast się zmierzyć odważnie z tym co już nie jest ułudą!

Twa żona odważna kobieta, przerwała zmowę milczenia.
Swe życie na szalę rzuciła, przegrała z potęgą cienia.

Nienawiść przez pokolenia, warownią była dla grzechu,
W krwawym jeziorze tonęły krople ich dzieci śmiechu...

Spojrzałeś w końcu w przeszłość, aby pogrzebać wspomnienia,
Więc drogę twą zagrodziły duchy pragnące zbawienia.

Czy patrzył byś też wiedząc, że nie zdołasz powstrzymać drżenia,
Gdy wokół wyrośnie las dłoni, chwiejny jak wir potępienia?

Czy zrobił byś znów to samo, mając choć blade pojęcie,
Jak bardzo bolesne, jak straszne upiory ci zrobią przyjęcie ?

Czy znów niczym Don Kichot, sam stawiłbyś czoła tłumom wiatraków
Których ramiona zetrą z twej twarzy ostatni grymas strachu.



   Subskrypcja


StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo