Stephen King
Bo Ty byłaś Carrie
autor: Ellin

Gdzieś tam daleko, w mieście demonów, niczym ostrzeżenie są ruiny twego domu. Bo ty, zawsze byłaś dziwna. Skromna niczym biała lilia. Na siłę, musiałaś być naiwna. Dziecinna, choć właśnie stałaś się kobietą. Znienawidzona, choć chciałaś zostać z boku Teraz nienawidzą twego wspomnienia. Choć to przecież ich wina. Lecz teraz już wiedzą. Byłaś ich królową. Panią Mroku.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś tam daleko, obrzucana skrwawionymi strzępami, jak łabędzica w gromadzie sępów, powstałaś jak feniks z odmętów grzechu. Biała łabędzica, przeistoczona z brzydkiego kaczątka. Naiwność nie zawsze jest cnotą, wiedza na którą się otworzyłaś była straszna. Niewinność stała się twoją bronią. Sami włożyli ci ją do ręki. Lecz teraz już wiedzą...


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś tam daleko, twoja pierwsza walka. Największy twój wróg, twoja matka, skamle pokonana u twych stóp. Obleczona w purpurę, czekasz na swego księcia. Jesteś jeszcze lilią, choć w królewskiej szacie. Jeszcze nie wiesz ,zegar wybił. Twa godzina nadeszła.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś tam daleko, twój pierwszy triumf. Zdziwione twarze. Taksujące spojrzenia. Szmer aprobaty. Zmieszane uśmiechy. I jego oczy, wezbrane podziwem. I aplauz. Oklaski. Muzyka. I krzyk. Szyderstwo. Skąpali cię w krwi. Czas nadszedł. Teraz TY.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Płomień był gorący. Krzyczeli, tak jak ty gdy za każdym razem przeżywałaś samotnie swój ból. Uśmiech na twej twarzy. Szaleństwo w spojrzeniu. Teraz widzą. Jesteś ich królową. Panią Mroku. Płomień ożywiony, ogarnął ich ciała. A ty stałaś patrząc. Po prostu stałaś.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś daleko, łuna płomienia oświetliła jakieś miasto. Poszłaś w końcu przed siebie. Zostali jeszcze ci, którzy pragnęli uniknąć kary. I jeszcze matka, siedząca przy kuchennym stole. Z wielkim rzeźnickim nożem na kolanach. Jeszcze tylko kilka chwil męki.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś daleko, stanęłaś przed tą, która dała ci życie, po to by zmienić je w piekło. Módl się matko, twój czas dobiegł kresu. Majestat grozy oślepił. Szybki koniec, dla tej którą przecież kochasz. Ból w piersi. Zemsta dokonana. Jeszcze tylko ty. Musisz odejść i zginąć sama.


Bo ty byłaś Carrie. Naiwne dziecko, które za późno spłynęło pierwszą krwią. Krwią, która popłynęła niczym wezbrana rzeka Rzeka, której fale to ból, gorycz i łzy. Lecz oni teraz wiedzą, że wina była ich.


Gdzieś daleko, w sercu piekła, konasz w odmętach bólu. Czujesz nienawiść. Odeszła łabędzica. Umiera Pani Mroku. Nie bój się Carrie. Nie jesteś sama. Zabrałaś ze sobą orszak dusz. Czekają na ciebie. Jesteś ich królową. Odejdź w pokoju.


amen




   Subskrypcja


StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo