Stephen King
  Żenujące

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz też baba. Myślicie, że na siłę staram się być zabawny? O nie. Jeśli chcecie zobaczyć coś robionego naprawdę na siłę, to obejrzyjcie 'Christine'. Zaczęło się obiecująco - czerwony plymouth fury znalazł swoje pierwsze ofiary już w fabryce samochodów. Jeśli to miała być przystawka, to naprawdę wyostrzyła mój apetyt. Jednak po takim daniu głównym będę miał chyba rozstrój żołądka.

Początkowo Arnie prezentował się znakomicie - nieśmiały nieudacznik, szkolny kozioł ofiarny. Jego stosunki z Dennisem wywoływały uśmiech i przywoływały myśl "jest fajnie". Złudzenia. Postać Buddy'ego wyobrażałem sobie nieco inaczej. O tak, jest to przygłupi osiłek, ale nie sądziłem, że będzie wyglądał jak skrzyżowanie Johna Travolty z Jimem Morrisonem. Został on wyrzucony ze szkoły po zwykłej bójce a nie zemście na Arniem, ale to nieważne. Grunt, że sceny potyczki stały się fundamentami nienawiści tych dwóch panów. Duże plusy za Malcolma Danare'a za postać Moochiego. Facet naprawdę irytuje, zupełnie jak w książce. Może teraz się czepiam, ale Leigh Cabot? Myślałem, że to szkolna piękność, uosobienie wszystkich ideałów. Poza sceną w garażu Darnella, gdzie wygląda naprawdę ładnie, Leigh prezentuje się bardzo kiepsko. Sam Darnell okazał się postacią bardzo niecharyzmatyczną i nudną. W niczym nie przypominał swojego książkowego od-powiednika. Mało? No to słuchajcie tego: kompletny brak Rolanda LeBaya. A tak. Samo-chód sprzedawał jego brat, który w przeciwieństwie do książkowego George'a był pro-staczkiem nagminnie używającym wyrażenia "zasrańcy". Brzmi znajomo? Wprawdzie wspominał coś o nieżyjącym bracie - byłym właścicielu auta - aczkolwiek bardzo niewie-le. Początkowo łudziłem się, że to całkiem niezły pomysł. "Mroczna postać Rolanda Le-Baya, którego poznajemy już jako upiora, który stopniowo opanuje Arniego i doprowadzi go do obłedu" - myślałem. Niestety, nic z tego. We wspomnieniach George'a pojawiają się też córka i żona Rolanda. Kiedy żona została nazwana Ritą (Rita była córką, a Veroni-ca żoną) zacząłem się zastanawiać, czy pan John Carpenter w ogóle zapoznał się z po-wieścią Kinga. Może ktoś opowiedział mu nieco o treści, a on pod jej wpływem postanowił nakręcić film?

Oglądając filmową wersję 'Christine' niejednokrotnie miałem wrażenie, że aktorzy mieli w planach dużo ciekawsze zajęcia, niż kręcenie kolejnych ujęć. Na siłę wciśnięte w usta Cunninghama wyrażenie "może z wyjątkiem cipki" straciło swój sens. W książce symbolizowało coraz większy wpływ ducha Rolanda LeBaya na Arniego. W wersji filmowej Roland-Którego-Nie-Ma nie przejął kontroli nad chłopcem, to Arnie z założenia jest zły. Nie szalony, lecz po prostu zły. Kiedy dostał od Christine szansę zemsty na ekipie Buddy'ego bez wahania ją wykorzystał. A gdzie dramatyczna walka o resztki człowieczeństwa? Gdzie ogarniający go obłęd? Gdzie wspaniała męska przyjaźń między Arniem i Dennisem (w Dzień Dziękczynienia, filmowy Arnie otworzył piwo, wlał połowę do kufla, wypił resztę i wyszedł)? No i przede wszystkim gdzie niechęć osób trzecich do Christine? Gdyby Arnie nie wyrzucił Dennisowi, że on też nie lubi jego auta, nigdy bym się nie domyślił, że Christine wzbudza antypatię.

Teraz coś o plusach. Oprócz początku podobały mi się dwie sceny. Po pierwsze scena "samonaprawy" Christine. Po drugie próba uśmiercenia Leigh przez Christine. Pomijając fakt, że scena kompletnie różniła się od oryginału, nakręcono jak naprawdę ciekawie. Christine sama zamknęła drzwi więc Arnie nie tyle nie chciał, co nie mógł pomóc dziew-czynie. Do auta dostał się kierowca sąsiedniego samochodu (działo się to w kinie samochodowym, a nie na pustej drodze) i wykonał zabieg Heimlicha. Komizm sceny polega na tym, że wyraźnie widać, iż wybawca dziewczyny złapał ją nieświadomie (?) za piersi po wykonaniu zabiegu.

Zabijanie. Jednym słowem? Denne. Książkowa wersja rozprawienia się z Moochiem była jednym z moich ulubionych momentów powieści. Film rozczarował swoją prostotą. Moochie został zwyczajnie wgnieciony w ścianę. Jeszcze żałośniej zginął Don Vandenberg. W jednym ujęciu chował się za autem, w drugim (w którym Christine taranowała to auto) już go nie było. Ktoś ma pomysł co się z nim stało? Całość uratował zgon Buddy'ego. Christine (cała w ogniu) przejechała go podpalając jednocześnie zwłoki, co w sumie dało w miarę zadowalający efekt. Darnella zabił przesuwany fotel. Niezła scena. Rodzice Arniego i Junkins uszli z życiem.

Końcówka. Pomijając szczegóły takie jak brak choćby płatka śniegu w całym filmie, czy zastąpienie Petunii zwykłą spycharką, scena wyszła nienajgorzej. Mogliśmy na przykład podziwiać akrobatyczne zdolności Leigh, która zamiast użyć stojącej za nią drabiny wolała skokami unikać Christine by ostatecznie stanąć pod ścianą gotowa zmierzyć się z rywalką. Scena śmierci Arniego, który u kresu żywota pieszczotliwie dotykał Christine po-trafi wzruszyć, ale to już koniec rewelacji. Christine zostaje zniszczona (czy aby na pewno?) a nam pozostaje rozkoszować się napisami końcowymi.

Żenujące. Zdecydowanie odradzam oglądanie tego filmu, zwłaszcza osobom, które lekturę powieści mają dopiero przed sobą. Gwarantuję, że oglądając ten pozbawiony jakiego-kolwiek napięcia i nie wzbudzający żadnego poza sennością i znużeniem uczucia film zniechęcicie się do książki, której atrakcyjność jest absolutnym przeciwieństwem filmu.

Autor: Rymek
Ocena za film: 4/10
Ocena za ekranizację: 2/10





  Dodaj swoją recenzję

tytuł:  
ocena:  
podpis:  
nagłówek:  
treść:  

StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo