Stephen King
  Kiedy kino udawadnia, że jest wielkie...

Film ten oglądłem kilka ładnych lat temu. Siedziałem w środku nocy czekając na "straszny film na podstawie mnistrza horrorów". W zamian otrzymałem coś zupełnie innego. Film, który z założenia nie nie jest horrorem. To psychologiczny thriller z naciskiem na "psychologiczny". Zastanawiające jest to, że film który został nakręcony, aby zmusić nas do refleksji i może trochę zszokować, zmrozi krew we wszystkich moich żyłach (od aorty począwszy, na układzie limfatycznym kończąc). To jeden z tych filmów, które zamiast krwi, wampirów, duchów i długowłosych dziewczynek, oferuje nam... najbardziej realistycznie nakręconą opowieść jaką było dane mi oglądać na dużym ekranie. I może mrok i klaustrofobiczny realizm tej opowieści nie byłby tak dławiący i poruszający, gdyby rzeczywistość świata, w którym poruszają się postacie tego dzieła była przesadzona. Ale tutaj nic nie jest przesadzone. Nie mamy tu do czynienia z durnymi dialogami które starają się nam wszystko wytłumaczyć (co jest wielką wadą ekranizacji 'Łowcy Snów'). Nie zobaczymy tutaj scen, które wyjaśniają na samym wstępie dlaczego jest tak ponuro. Taylor Hackford - reżyser tego wyśmienitego filmu oszczędza nam szokująch scen upokorzeń, poświęceń i dewiacji (które są głównymi tematami zarówno filmu, jak i literackiego pierwowzoru). Reżyser wyszedł z założenia, że lepiej jest pokazać mniej, niż pokazać zbyt dużo. I tak, dialogi w filmie są inteligentne, zagadkowe, tajemnicze... Jak zresztą cały film. Taylor Hackford uzupełnił wszystkie celowe niedomówienia doskonałym klimatem, który tworzy się w filmie niczym mgła którą można ciąż nożem.

Nie myślcie, że film jest lepszy od książki. Aż tak dobrze nie jest. Jednak uważam, że opowieść ta została przeniesiona na ekran najlepiej jak tylko się dało. Oczywiście w filmie pominięto wiele wątków i spraw, ale kino jako wynalazek ma pewne ograniczenia i nie jest możliwym ukazać w filmie wszystko, co umieścił Stephen King w książce w taki sposób, aby było to spójne i równe. Uważam, że dobrze się stało, że twórcy nie starali się wsadzić całej książki do tego obrazu, bo mogło by to się skończyć tak, jak w przypadku drugiej ekranizacji 'Lśnienia' (z 1997 roku). 'Lśnienie' Micka Garrisa do pewnego momentu jest doskonałe, lecz póżniej napięcie i klimat zatraca się z powodu zbyt ambitnego pomysłu pokazania wszystkiego co oferuje książka.

Tak więc powstał film, w którym nie zobaczymy wszystkich pomysłów, scen i dialogów z książki, ale dzięki temu jest to doskonały film, w którym napięcie wzrasta bez ustanku. Powstał film, który porusza i szokuje.

Autor: Craven
Ocena za film: 9/10
Ocena za ekranizację: 8/10





  Dodaj swoją recenzję

tytuł:  
ocena:  
podpis:  
nagłówek:  
treść:  

StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo