Stephen King
  Lepsze od pierwowzoru

Film widziałem już dawno temu i zdążyłem się z nim kilkakrotnie zapoznać zanim przeczytałem nowelę (karygodne, ale prawdziwe:). Spotkałem się z wieloma opiniami na temat tej ekranizacji. Większość z nich nie zostawiała suchej nitki na filmie Bryana Singera. Może teraz zadziwię niejednego fana Stephena Kinga, ale mi bardzo podobał się ten film.

Jak już wcześniej napisałem nowelkę czytałem dopiero po zapoznaniu się z ekranizacją. Wyszło, więc tak, że to tekst porównywałem do filmu a nie odwrotnie. Cóż mogę powiedzieć? Na pewno trzeba oddać hołd Królowi. "Zdolny uczeń" to kawał rewelacyjnego pisarstwa i z ogromną przyjemnością mi się to czytało. Jeżeli chodzi o film to faktycznie znacznie odbiega od pierwowzoru. Jest o wiele mniej brutalny, ale myślę, że wyszło mu to tylko na dobre. Owszem fajnie czytało się o wycieczkach chłopca w poszukiwaniu kolejnych włóczęgów. Tutaj natomiast mamy jedno morderstwo (a właściwie po jednym), ale za to idealnie wpasowane w film. Każda dodatkowa zbrodnia tylko zepsułaby efekt końcowy. Ciężko porównać te dwa utwory nie zdradzając zbyt dużo fabuły, więc jeśli ktoś nie czytał tekstu bądź nie oglądał filmu to niech zatrzyma się w tym miejscu (wierząc mi na słowo, że może nie jest to dobra ekranizacja, ale na pewno dobry film) gdyż właśnie zamierzam analizować zakończenia:)

Z kim nie rozmawiałem każdy zachwycał się końcówką noweli a według mnie jest to jedyny minus tego tekstu. Niewielki, ale jednak minus. Chociaż może nie powinienem tak mówić. Po prostu obie końcówki są ciekawe, ale mi bardziej do gustu przypadło zakończenie filmu. Wielu ludzi mówiło, że oglądając tą ekranizacje czekali aż Todd wyjdzie na ulicę z bronią. Ja, wprost przeciwnie, czytając nowele czekałem na rewelacyjną rozmowę chłopca z nauczycielem, jaka miała miejsce na końcu filmu. Dużo ludzi mówi, że w książce nie było happy endu, który twórcy filmu nam zaserwowali. I w tym przypadku nic bardziej mylnego. Moim zdaniem to właśnie w noweli Kinga mieliśmy happy end. Może nie klasyczny, ale taki w stylu Kinga:). Dlaczego? Przeanalizujmy dokładniej zakończenie tekstu. Kurt Dussander był złą postacią i Kurt Dussander umiera. Todd Bowden był złą postacią i Todd Bowden również umiera. Nic dodać nic ująć. Niech teraz ktoś mi powie, że to nie jest szczęśliwe zakończenie. Zło przegrywa a dobro triumfuje. Ja osobiście (z całym szacunkiem dla Kinga) nie przepadam za takimi końcówkami.

A teraz spójrzmy na film. Owszem zły Kurt Dussander umiera, ale co się dzieje z jego uczniem? Uczeń przetrwał, aby kontynuować jego pracę. Nauczony doświadczeniem raczej będzie teraz bardziej uważał, ale nic nie zmieni faktu, że już raz posmakował, co to znaczy odbierać komuś życie i... spodobało mu się to. Łatwość, z jaką ograł w końcówce psychologa też daje sporo do myślenia. Chłopak jest niegłupi i szybko uczy się na własnych błędach. Do tego ma pieniądze i ambicję a to wróży mu wielki sukces. Teraz można tylko przypuszczać, co stanie się w przyszłości, ale ja postawiłbym sporo, że chłopak za kilka lat zajmie jakieś ważne stanowisko w państwie. Wtedy jeszcze raz zapytałbym gdzie tu happy end. Nowela była bardzo dobra, ale to w filmie zło ostatecznie wygrywa i za to "Uczeń szatana" (ukłony za tłumaczenie:) ma u mnie ogromnego plusa.

Autor: Mando
Ocena za film: 9/10
Ocena za ekranizację: 4/10





  Dodaj swoją recenzję

tytuł:  
ocena:  
podpis:  
nagłówek:  
treść:  

StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo