|
|
Zachwyca zawartością, zawodzi oprawą
|
Po pierwszych przeciekach na temat 'Stephen King na wielkim ekranie' byłem wręcz zachwycony. Zapowiedzi zwiastowały książkę o kilku ekranizacjach, pełną anegdot i ciekawostek z planu. Chwilę później mój zapał został ostudzony, gdyż okazało się, że będzie to po prostu zbiór zawierający pięć ekranizowanych tekstów i wstępy Kinga. Tak czy inaczej nadal liczyłem na dobry materiał dla kingowych fanatyków. Jestem tym rodzajem czytelnika, który uwielbia wstępy, posłowia i skorzystam z każdej możliwości zapoznania się z procederem odkrycia sekretów "magika". Niestety dość szybko okazało się, że docelowym odbiorcą tej książki nie są fanatycy tacy jak ja, ale zwykli zjadacze chleba, którzy do tej pory jedynie ocierali się o Kinga (często nieświadomie). Na wstępie zaznaczyć wypada też, że sam zbiór jest pomysłem amerykańskiego wydawcy, a autor od początku nie był do niego przekonany. Osobiście nie jestem zadowolony z książki, wstępy zawiodły moje oczekiwania, ale spróbuję spojrzeć na to chłodnym okiem i ocenić ją pod kątem kingowego laika.
W zasadzie każdy mój znajomy, który nie jest fanem, reaguje identycznie podczas wizyty u mnie w domu. Najpierw podziwia kolekcję, potem chce bym mu coś polecił, a następnie próbuje zainicjować dyskusję (może myśląc, że ja o niczym innym rozmawiać nie umiem:-) wymieniając tytuły, które kiedyś obiły mi się o uszy. Siłą rzeczy jako pierwsze padają 'Mgła' i '1408', bo to ostatnie kinowe ekranizacje, których premierom towarzyszył jakiś tam medialny szum w naszym kraju. Jako, że Darabont nakręcił kilka bardziej znanych ekranizacji Kinga, na wstępie od razu wykluczono 'Mgłę', a postawiono na 1408. I jest to wybór dobry i jak najbardziej uzasadniony. Osobiście zawsze bardzo lubiłem to opowiadanie, a i ekranizację uważam za jedną z bardziej udanych. Sam wstęp natomiast nie przynosi żadnych rewelacji fanom Kinga, ale dobrze wprowadza w temat laików. King opisuje jak doszło do powstania tekstu (historia znana czytelnikom 'Jak pisać' i 'Wszystko jest względne') oraz wygłasza swoją opinię na temat ekranizacji. Anegdotek ani ciekawostek na temat filmu nie uświadczymy gdyż Steve nie uczestniczył w jego kręceniu (nawet sam pisze, że nie wie co skłoniło takiego aktora jak Cusack by w nim zagrać).
Następnie przechodzimy do Maglownicy. Opowiadanie to jeden z najmniej lubianych przeze mnie tekstów Kinga, a sama ekranizacja to kicz klasy B pełen znanych w środowisku horrorowym nazwisk. Od początku nie mogłem pojąć co "Magiel" robi w tym zestawie, ale może King chciał w ten sposób zróżnicować zbiorek, wprowadzając przedstawiciela tych najbardziej prymitywnych horrorów. Ze wstępu dowiadujemy się jak doszło do powstania opowiadania (ponownie historia znana czytelnikom 'Jak pisać') oraz znów dostajemy kilka zdań opisujących stosunek autora do ekranizacji. King w dość łagodnym stylu pisze o tym jaki to marny film jest, nazywając jednocześnie reżysera geniuszem, z czym niestety zgodzić się absolutnie nie mogę. Poznajemy też stosunek autora do pierwszej ekranizacji 'Miasteczka Salem' i jest to stosunek bardzo pozytywny.
Kolejny tekst to w moim odczuciu skok z dna prosto na sam szczyt. Mali ludzie w żółtych płaszczach to wspaniała nowela otwierająca zbiór 'Serca Atlantydów', który w mym prywatnym rankingu zajmuje jedno z najwyższych miejsc. Niestety nie jestem do końca przekonany czy tekst ten wpasowuje się w konwencje zbioru 'SK na wielkim ekranie'. King sam zauważył we wstępie, że ekranizacja nie broni się właśnie przez to, że nie jest to samodzielna historia. Oczywiście od biedy może ona tak funkcjonować, ale silne nawiązania do cyklu 'Mroczna Wieża' (które w filmie wyeliminowano lub skutecznie zamaskowano) będą zupełnie niezrozumiałe. Ja podczas pierwszego czytania noweli (a byłem już zaawansowanym fanem choć "Wieży" jeszcze nie znałem) po ostatnich stronach błądziłem jak dziecko we mgle. Poza tym dla mnie siła książki 'Serca Atlantydów' tkwi w tym, że jest to jedna całość złożona z pozornie oddzielnych historii. Ja nigdy nie traktowałem tego jak zbiór opowiadań, a jedną opowieść, która opisuje życie od lat młodzieńczych po jesień wieku. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nowi czytelnicy zostaną oczarowani światem Bobby'ego Garfielda i sięgną po "Serca" by poznać zakończenie tej opowieści. A co się tyczy owego finału to wstęp autora przynosi nam pierwszą prawdziwą ciekawostkę, która była nowością dla każdego fana, bez względu na staż.
W takiej książce nie mogłoby oczywiście zabraknąć Skazanych na Shawshank. 7 nominacji do Oscara, nieustające uwielbienie widzów, a do tego tytuł znany chyba każdemu i niestety... kompletnie nie kojarzony z Kingiem. Wspomnianych na początku drugiego akapitu znajomych, w zasadzie zawsze rozkładam tym tytułem, a dobijam 'Zieloną milą'. "Skazani" to tekst, który najlepiej wpasowuje się do tego zbioru. Film jest arcydziełem, a jego literacki pierwowzór w zasadzie niczym mu nie ustępuje. Jeżeli coś miałoby zachęcić przyszłych czytelników do sięgnięcia po ten zbiór, a następnie do dalszego zagłębiania się w twórczość Kinga to będą to na pewno "Skazani". Sam wstęp nakreśla nam w wielkim skrócie jak doszło do nakręcenia filmu Darabonta. Krótki, ale ciekawy to tekst.
Na zakończenie zaserwowano nam opowiadanie, które rozpoczęło największą falę sequeli wśród ekranizacji Kinga. Sam autor zapytany niedawno o filmy na podstawie swoich tekstów powiedział: "Czasem jest dobrze a czasem wyjdą Dzieci kukurydzy", czym na swój sposób idealnie podsumował ten horror. Jednakże również ten wybór filmu nie dziwi. Seria 'Dzieci kukurydzy' może nie zbierała nigdy wysokich ocen, ale jest rozpoznawalna w odpowiednich kręgach i stanowi jakiś tam fenomen wśród filmów Kinga. Do tego, pierwsza część oparta jest na bardzo dobrym opowiadaniu. Ja osobiście lubię także sam film, ale nie mogłem nie zgodzić się z zarzutami Kinga, które przytoczył we wstępie. Zresztą i on podsumował go z gracją, bez zbędnego jadu i wylewania pomyj.
Bardzo trudno jest mi ocenić ten zbiorek. Z jednej strony liczyłem na coś zupełnie innego i zawiodłem się srodze. Z drugiej natomiast uważam, że nie do końca spełnia on swoje założenia (chyba, że to ja je źle interpretuje, świadomie pomijając najbardziej oczywisty powód:-). Powiedzmy, że jestem nawet w stanie zgodzić się z tym, że taki zbiór może zachęcić niektórych ludzi do sięgnięcia po inne książki tego autora. A zaznaczyć trzeba, że ma on ich na swoim koncie ogromną ilość z czego spora część silnie powiązana i nie nadająca się na początek (choć do tej pory nie było takich zbiorów, a jakoś każdy z nas zrobił kiedyś ten pierwszy krok). Sam dobór tekstów nie wydaje mi się jednak do końca przemyślany. Myślę, że śmiało można było zastąpić 'Małych ludzi...' jakimś krótszym, w pełni zrozumiałym opowiadaniem. Chyba, że właśnie takie było założenie, aby jedna nowelka zachęciła czytelników do dalszych poszukiwań. Do końca nie rozumiem też czemu nie można było połączyć materiału dla laików z ciekawostkami dla fanatyków. Przecież wstępy nie musiały ograniczać się do tych kilku zdań. King sprawił na mnie wrażenie, jakby na kolanie napisał kilka przemyśleń, które w danej chwili przyszły mu do głowy. Były to chyba do tej pory najkrótsze wstępy tego autora, a biorąc pod uwagę specyfikę zbiorku, to wielki minus. Ciężko jest wystawić ocenę końcową. Tak naprawdę 4 z 5 opublikowanych tu tekstów zasługują na najwyższą notę. Mnie jednak nie do końca przekonuje ten wymysł Scribnera. Nie jestem zadowolony z tego co dla mnie jest tylko odgrzewanym kotletem, zawiodłem się na szumnie zapowiadanej oprawie i pozostaje mieć tylko nadzieję, że założenia związane z tym wydaniem okażą się chociaż w jakimś procencie sukcesem, a książka sprowadzi choć kilku laików na właściwą drogę.
|
|
 |
Autor: Mando Ocena: 7/10
|
|
|
Liczyłem na coś więcej
|
'Stephen King na wielkim ekranie' nie była zbyt hucznie zapowiadaną książką (w porównaniu z na przykład 'Ręką mistrza'). Wielu mówiło nawet, że nie zakupią jej ponieważ jest to zwykłe wyciąganie pieniędzy, że nic nowego tutaj nie ma. Jak dla mnie takie mówienie w przypadku fana Kinga jest nie do przyjęcia. Pewnie wielu z was już dobrze zna zawartość tego zbioru ale pomimo to ta pozycja powinna się pojawić w każdej kolekcji. Osobiście spodziewałem się po tej książce zupełnie czegoś innego a przede wszystkim dłuższych wstępów Kinga. Fakt, zdradza on w tych przedmowach wiele ciekawostek (niektóre były do tej pory nieznane nawet najzagorzalszym fanom) min. z planu filmowego i własne odczucia względem ekranizacji. Jednak pomimo tych informacji, uważam je za zbyt krótkie. Liczyłem na coś więcej.
Pierwsze opowiadanie to '1408' które było dla mnie chyba największym zaskoczeniem. Ekranizację oglądałem około ośmiu razy (jak nie więcej) i myślałem, że nic mnie już nie zdziwi a tu jednak... Film w porównaniu do tekstu Mistrza jest zdecydowanie bardziej rozwinięty. Dużo obszerniej ukazuje niektóre wątki, między innymi żony i córki głównego bohatera. Tutaj po przeczytaniu poczułem pewien niedosyt. Można usprawiedliwić Kinga tym, że '1408' w ogóle nie miało powstać,chciał jedynie stworzyć początek opowiadania na potrzeby książki 'Jak pisać: pamiętnik rzemieślnika'. Cieszy to, że Stephen zdecydował się jednak na dokończenie tego tekstu. Ekranizacja ta pojawia się w dziesiątce ulubionych w rankingu Kinga i trudno się dziwić: świetna gra aktorska Johna Cusacka, rozwinięte wątki. Choć film niezbyt straszy to jest naprawdę dobry.
Kolejne opowiadanie to 'Maglownica', będące najsłabszym tekstem z całego zbioru. Krótkie, bardzo przewidywalne i trochę nudne. Jednak możemy dzięki niemu zauważyć, że King na wszystkie możliwe sposoby wykorzystuje swoje życiowe doświadczenie w książkach. Jak dobrze wiecie na samym początku mistrz dzisiejszej literatury grozy zaczynał zarabianie na życie w miejskiej pralni. Cała akcja tekstu toczy się wokół automatycznej prasowarko-składarki w której "zamieszkał" zły demon który za wszelką cenę chce się wydostać na wolność. Przypomniało mi to trochę prozę Mastertona (chodzi mi oczywiście o demona, nie o prasowarko-składarkę). Nic specjalnego.
Po słabej 'Maglownicy' przeszedłem do zdecydowanie najlepszego tekstu z tego zbioru, jednak z przykrością muszę przyznać, że raczej nie powinien się w nim znaleźć. 'Mali ludzie w żółtych płaszczach' pochodzą ze zbioru 'Serca Atlantydów' i tworzą wraz z innymi tekstami z tego zbioru spójną całość. Jednak to nie jedyny powód. Silne nawiązania (szczególnie w zakończeniu) do 'Mrocznej Wieży' mogą być całkowicie niezrozumiałe dla tych, którzy z siedmiotomowym cyklem się jeszcze nie zapoznali. Przeczytałem dwie pierwsze części i mniej więcej rozumiałem o co chodziło ale też nie do końca. Jeżeli kogoś jednak świat Bobyego Garfielda zachwyci tak jak mnie, wcale nie zwróci uwagi na te nawiązania. Nowela ta to piękna historia o dzieciństwie, dorastaniu a przede wszystkim o przyjaźni. Naprawdę świetny tekst który potrafi poruszyć serce.
'Skazani na Shawshank' to z kolei nowela z 'Czterech pór roku', z którą miałem już do czynienia w formie pisemnej jak i filmowej. Jeśli chodzi o ekranizację to na samym początku nie cieszyła się zbyt dużą popularnością. Dopiero z czasem zdobyła wielkie uznanie i dzisiaj pojawia się na najwyższych miejscach listy najlepszych filmów wszechczasów. Frank Darabont już na samym początku swojej kariery pokazał, że jest świetnym reżyserem. Sama nowela opiera się na historii Andy'ego Dufresne, którą opowiada były więzień Shawshank - Red. Andy zostaje niesłusznie skazany za zabójstwo żony i jej kochanka. King w świetny sposób opisuje tutaj więzienne życie, które wcale nie jest łatwe. Pomimo to tekst aż "przesiąknięty" jest nadzieją.
Zbiór ten zamyka opowiadanie 'Dzieci kukurydzy' którego filmowa wersja doczekała się wielu sequeli. Nie są one jednak wysokiej jakości, wręcz przeciwnie, jedynie pierwsza część trzyma poziom. Sam nie wiem czy cieszę się z nowo powstającej wersji ale może tym razem będzie lepiej. Co do opowiadania to nie jest złe. Jest chyba jedynym które tak naprawdę mnie wystraszyło. Atmosfera bezradności, zamknięcia i strachu jest tutaj dużym plusem.
Tak jak na samym początku mówiłem, spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Najbardziej zawiodły mnie wstępy. Wydaje się jakby zostały napisane na szybko, bez większego zastanowienia. Tak jakby ktoś dał Kingowi kartkę papieru, długopis i powiedział: "Pisz, ale masz na to tylko pół godziny". Jeśli chodzi o same teksty to naprawdę stoją na wysokim poziomie a szczególnie 'Skazani na Shawshank' i 'Mali ludzie w żółtych płaszczach'. Teraz czekam z niecierpliwością na kolejny zbiorek: 'Po zachodzie słońca' który będzie dla mnie zupełną nowością.
|
|
 |
Autor: basket 12 Ocena: ?/10
|
|
|
Dodaj swoją recenzję
|
|
|
| | | |
| |
|