|
|
Zachęcam do sięgnięcia po 'Nocną zmianę'
|
Szuflady biurka Stephena Kinga muszą być niezwykle pojemne. Według jakich kryteriów Mistrz rozkłada w nich teksty, nie wiem, ale sądzę, że do swojego pierwszego zbiorku musiał je wyciągać nieco na oślep. W efekcie pierwszy tom opowiadań - 'Nocna zmiana' jest mocno nierówny. Odnajdujemy w nim z jednej strony to, co u Króla kochamy najbardziej - suspens, specyficzne i przewrotne poczucie humoru, motywy autobiograficzne, żonglerkę klasycznymi motywami opowieści grozy i soczyste obserwacje społeczne, ale z drugiej strony irytujące są udziwnianie na siłę historyjki oraz mało przekonujące niekiedy postacie.
Czytając 'Nocną zmianę pamiętać należy, że zbiór wydany został w 1978 roku (rówieśnik Waszego uniżonego sługi, recenzenta). To widać - teksty bywają niedopracowane, narracja niekiedy uproszczona, akcja liniowa, "czynnik strachu" przerysowany, i tak można by się czepiać jeszcze długo. King chciał chyba jednak pokazać swoim czytelnikom (i wydawcy), że ma potencjał. I udowodnił to kreatywnym podejściem do całego arsenału archetypów opowieści grozy. Mamy więc (w większości bardzo przyzwoite) wariacje na temat: powrotu zza grobu ('Czasami wracają'), nawiedzonego domu, plus rodzące się szaleństwo gratis ('Dola Jeruzalem'), buntu maszyn ('Ciężarówki'), czy też dziwnego małego miasteczka (w pakiecie z religijnym obłędem - 'Dzieci kukurydzy'). Do tego dostajemy również historyjki zupełnie niekingowe, obyczajowe, takie jak 'Kobieta na sali' czy 'Ostatni szczebel w drabinie'. Są one dowodem wszechstronności SK i ważnym sygnałem dla czytelników, by nie traktować go jako jedynie pisarza horrorów. Takie szufladkowanie to przecież dla Mistrza despekt.
'Nocna zmiana' to dwadzieścia opowiadań. Zrecenzowanie wszystkich nie jest chyba komnieczne, skupię się więc na trzech moim zdaniem najlepszych i tyluż zupełnie zbędnych:
- 'Pole walki' - znając liczne grono przeciwników tego tekstu rzucam im rękawicę: czego chcecie? Ciekawy, nieco absurdalny pomysł, precyzyjne wykonanie, duża dawka humoru i popisowe zakończenie. Wszyscy wiemy, że Król służy głównie do straszenia, ale nie zapominajmy, że ma również bawić. I nie zapominajmy, ilu z nas bawiło się żołnierzykami...
- 'Gzyms' - sam początek i koniec opowiadania nie są może powalające, ale rekompensuje to wszystko sekwencja spaceru po gzymsie. Czytając to opowiadanie po raz pierwszy autentycznie się spociłem, bo opisana przez Kinga walka z wysokością, ptakami i własnym strachem bohatera to prawdziwy majstersztyk. 'Gzyms' trzyma w napięciu i do tego tekstu wracam chyba najczęściej.
- 'Quitters, Inc.' - to też nie jest typowy horror, a raczej powiastka z morałem. Drastyczna dość metoda walki z nałogiem bardzo przypadła mi do gustu, być może dlatego, że sam nie palę. Ale skorzystanie z usług Quitters Inc. gwarantuje, że odmienisz swoje życie...
- 'Jestem bramą' - sytuuje się na przeciwnej stronie skali. O ile pomysł na historię o astronaucie, który podczas wyprawy na Wenus łapie kosmiczne choróbsko jeszcze się jakoś broni, o tyle wykonanie pozostawia niestety wiele do życzenia. Dobrze tylko, że Kingowi włączyła się autocenzura i na ciele biednego Artura wyrastały tylko oczy obcych, a nie inne części ich małych szarych ciał.
- 'Kosiarz trawy' - cenię Króla także za to, że potrafił przyznać się otwarcie do swoich kłopotów w alkoholem i narkotykami. Nie wiem, w jakich proporcjach zostały one połączone podczas pisania tego opowiadania. Nic nie potrafi obronić tego okropnego gniota, historii nie wiadomo w sumie o czym, mało sensownej i w zbiorze absolutnie niepotrzebnej.
- 'Maglownica' - myślę, że gdyby SK w młodości dorabiał np. na parkingu, mogłoby powstać z tego całkiem interesujące opowiadanie. Ale pracował w pralni, gdzie nabył jakiejś traumy i zrobił bohaterem tekstu nawiedzony magiel. Sama historia jest niewiarygodnie wręcz głupia: pod wpływem dziewiczej krwi w automatycznej prasowarko-składarce budzi się bestia, więc: nawiedzona maszyna zabija, co z kolei: budzi zainteresowanie miejscowego policjanta, który przypadkiem: ma znajomego nauczyciela interesującego się okultyzmem, postanawiają więc: amatorsko dokonać egzorcyzmów (bazując, a jakże, na amerykańskich poradnikach!), które to egzorcyzmy: się nie udają. Brr. Uff. W sumie trzeba chylić czoła przez Mistrzem, że po napisaniu 'Maglownicy' potrafił się podnieść i wymyślić jeszcze kilka bardziej sensownych historii.
'Nocna zmiana' dla osób obeznanych już z twórczością Stephena Kinga obrazuje długą pisarską drogę, jaką przebył, by stać się jednym z najważniejszych i najpoczytniejszych pisarzy literatury popularnej. Ci, którzy opowiadań Mistrza jeszcze nie znają, zachęcam do sięgnięcia po 'Nocną zmianę', by po jego lekturze z nadzieją i ciekawością sięgnąć po kolejne zbiory opowiadań.
|
|
 |
Autor: Richard Dees Ocena: 6,5/10
|
|
|
Dodaj swoją recenzję
|
|
|
| | | |
| |
|