|
|
"Spełnię każde marzenie ale w zamian drobiazg dostać muszę - Twoją duszę"
|
Kochacie promocje, a może jeszcze bardziej wyprzedaże? Upojną satysfakcję daje Wam świadomość, że kupiliście coś drogiego za małą kwotę (pomimo tego, iż często okazywało się, że zakup psuł się w błyskawicznie, a reklamacja nie wchodziła w grę)? Jeśli odpowiedzieliście pozytywnie na chociaż jedno z tych pytań to mam dla Was idealną książkę 'Sklepik z marzeniami', czyli jednym zdaniem opowieść o bezmyślnej ludzkiej miłości do okazji. W pewnym miasteczku pojawia się tajemniczy Leland Gaunt i otwiera nowy sklep (biorąc pod uwagę płynące monotonnym rytmem życie w Castle Rock nic dziwnego, że stało się to szybko interesującym wydarzeniem),a podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła...
"Zapraszam, odpowiem na wszystkie pytania, poświęcę Ci tyle czasu ile potrzebujesz, kup wymarzony przedmiot za bezcen", te niecodzienne zasady błyskawicznie przyciągnęły tłum klientów. Każdy znalazł coś wyjątkowego, choć przeważnie nie mając na zakup wystarczającej ilości pieniędzy (opłata często była symboliczna), dopełnieniem transakcji była prośba sprzedawcy o małą przysługę, drobny figiel spłatany wybranej osobie. Nie dość więc, że miało się skarb w dłoniach, to jeszcze można było poczuć się bezkarnym małym hultajem, więc kto by się nie skusił?
Rozwój akcji można porównać do efektu kuli śniegowej - zaczyna się interesująco choć powoli lecz z każdą storna nabiera tempa. Odnalazłam w 'Sklepiku z marzeniami' horror, sensację, dramat psychologiczny i historię miłosną, czyli prawdziwie literacki miszmasz ale podany w rozsądnych proporcjach. Postacie były na początku zwyczajne, tak niby lekko polukrowane dla świata, wystarczyło tylko, że Leland Gaunt delikatnie przejechał po tej otoczce zakrzywionym paznokciem i to co ukryte zaczęło nagle przebiegle łypać złym okiem na świat. Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że "sumienie to taki cichy głosik, którego nikt nie słucha" niewielu z bohaterów książki dopuściło wątpliwości do głosu.
Ale nie tylko paskudną naturę człowieka Stephen King postawił przed lustrem, również religii obwarowanej uprzedzeniami i wrogością (spór dwóch kościołów) dał mocno po nosie, tym razem nie sięgając do motywu "wybrańca". Bóg do potwornego bałaganu w Castle Rock się nie mieszał, wybór właściwej drogi należał wyłącznie do ludzi.
'Sklepik z marzeniami' podarował mi sporo dobrej rozrywki z dreszczykiem i potwierdził, że po pierwsze: w życiu nie ma nic za darmo (często o tym zapominamy), a po drugie: zło wyrządzone innym zawsze wraca, często ze zdwojoną siłą (jestem wiernym wyznawcą zasady, że natura lubi równowagę).
Czy każdy ma swoją cenę? Nie uzyskałam odpowiedzi na to zapytanie po kilkukrotnym obejrzeniu 'Niemoralnej propozycji', więc w przypadku powieści S.K. będzie zapewne tak samo. Gdyby ktoś naprawdę odkrył nasze pragnienia, które nie zawsze są zgodne z kodeksem honorowym, przykazaniami czy społecznymi normami... brr - średnio miła perspektywa.
Nie mam zamiaru ukrywać powodu dla którego ta książka jest jedną z moich ulubionych - po pierwsze reprezentuję rzadko spotykany rodzaj kobiet nie cierpiących zakupów. Nie znoszę chodzić po sklepach, zieję ogniem na obsługę, która usiłuje mi "pomóc" (czytaj: wcisnąć cokolwiek), a do tego mam alergię na wszelkiej maści akwizytorów (dla wyjątkowo namolnych mam zawsze jedną i tę samą odpowiedź "mam psa i nie zawaham się go użyć"). Po drugie i najważniejsze - jestem absolutnie romantyczna, czyli bezkrytycznie wierzę w moc miłości. Może wiara przenosi góry, ale uczucie potrafi coś więcej - jest w stanie ocalić człowieka przed zatraceniem, tak jak szeryfa Alana Pangborna i Polly Chalmers. Moje szybowanie w obłokach nie potrwało jednak zbyt długo, bo dla orzeźwienia Stephen King zafundował czytelnikom bardzo ciekawy koniec zdecydowanie nie do końca szczęśliwy.
Kto chce więc spełnić swoje najskrytsze pragnienia? Może nie wszystkie, ale chociaż jedno? Gdybyś złapał złotą rybkę, a ona ofiarowałaby urzeczywistnienie jednego życzenia, to czy na pewno poprosiłbyś o pokój na świecie? No właśnie...
Więc co dla Ciebie? Leland Gaunt zaprasza do swojego małego sklepiku. Na pewno znajdziesz tu jakiś skarb, kupisz go za grosze, a potem zabierzesz szybko do domu i będzie tylko Twój. Tylko pamiętaj - oni (niedobrzy inni ludzie) są wszędzie, wiedzą co masz, na pewno będą chcieli ukraść ten mały bezcenny nabytek, więc schowaj go, pilnuj nieustannie, nie pokazuj, nie chwal się nim. Być może jeszcze przed śmiercią ściskając w ramionach swoje spełnione marzenie zdasz sobie sprawę, że zostałeś podstępnie złapany na haczyk przez krwiożerczą piranię.
|
|
 |
Autor: effunia Ocena: 10/10
|
|
|
Czy jesteś gotów oddać wszystko, aby spełnić swoje marzenia?
|
Muszę przyznać, że podchodziłem do 'Sklepiku z marzeniami' z lekkim
niepokojem. Parę dni wcześniej ukończyłem bowiem 'Miasteczko Salem' i
wizja kolejnej książki Kinga osadzonej w małym miasteczku była dla mnie
trochę jak autoplagiat. Zadawałem sobie pytanie - czy można ten temat
przedstawić jeszcze inaczej? Przecież tego typu miasteczka niczym się od
siebie nie różnią, a sama zmiana czarnego charakteru nie stworzy przecież
dobrej powieści! Naiwne to było myślenie, przyznaję.
Jak jest w rzeczywistości? Mimo że samo przedstawienie funkcjonowania
Castle Rock oraz jego mieszkańców nie różni się bardzo od tego z Salem, to
jednak fabuła jest tu dużo bardziej rozbudowana i wielowątkowa. King w
mistrzowski sposób stopniuje narastające napięcie - od momentu przybycia
Gaunta do miasteczka czujemy, że dzieje się coś złego, coś niepokojącego -
a jednak nikt w miasteczku nie przeczuwa nadciągającego zła. Gaunt jest
bowiem gorszy nawet od Barlowa - potrafi zdobyć sobie zaufanie i poparcie
swoich klientów.
Książkę - mimo faktu, iż jest dość obszerna - czyta się
niesamowicie szybko, zaś ostatnie 100 stron pożera się jednym tchem.
Olbrzymim plusem są w 'Sklepiku...' również bohaterowie, którzy nawet
bardziej niż zwykle u Kinga, zaskakują oryginalnością, jednocześnie będąc
postaciami zupełnie przyziemnymi. Szeryf cierpiący po stracie żony i syna,
cierpiąca na artretyzm właścicielka pracowni szwaczek, schizoferniczny
przewodniczący rady miejskiej, nienawidzący się przedstawiciele dwóch
różnych kościołów - taki misz-masz bije na głowę wielu innych Kingowych
bohaterów. Są oni ludźmi których spotykamy codziennie na ulicy, w szkole,
w pracy. A jednak trafiają prosto w szpony koszmaru, zamiast wyczekiwanych
marzeń. King nie stosuje przy tym żadnej taryfy ulgowej - umierają
bohaterowie, którzy żyć powinni, umierają ci, którzy sobie na to zasłużyli
(o ile w ogóle ktoś może na śmierć sobie zasłużyć). Wszyscy są jedynie
marionetkami w wielkiej grze, której finał, choć dość przewidywalny, to
jednak mimo wszystko satysfakcjonuje czytelnika w stu procentach.
'Sklepik z marzeniami' niewątpliwie wart jest przeczytania. Choć nie tak
znany jak 'Lśnienie' i nie tak chwalony jak np. 'To', uważam jednak że
śmiało może z tymi tytułami konkurować. Z czystym sumieniem powiedzieć
mogę, że jest to jedna z najlepszych powieści Mistrza, nieznacznie nawet
przewyższająca przygody bohaterów Salem.
|
|
 |
Autor: Pigus Ocena: 9/10
|
|
|
Dodaj swoją recenzję
|
|
|
| | | |
| |
|