Stephen King
  Opis
Little Tall, mała wyspa u wybrzeży stanu Maine przygotowuje się do nadejścia zimowej burzy, którą meteorologowie zapowiadają jako sztorm stulecia. Wraz z pierwszymi płatkami śniegu na wyspie zjawia się Andre Linoge tajemniczy i morduje jedną z jej najstarszych mieszkanek, Marthę Clarendon. Potem spokojnie zasiada w jej fotelu, trzymając zakrawawioną laskę ze srebrną głową wilka... Po aresztowaniu szaleńca horror nie ustaje - śmierć pochłania kolejne ofiary; więzień sterują nią z celi, odgrywając morderczą pantonimę. Zrezygnuje z krwawej zabawy, jeśli cała społeczność Little Tall zgodzi się na jego propozycję: "Dajcie mi to czego chcę, a odejdę."
Czego żąda? Czy wyspiarze stawią czoła diableskiej mocy, która wdarła się w ich życie, odsłaniając ukryte dotąd pod pozorami normalności miejsce wstydliwych sekretów i zła?

'Sztorm stulecia' miał być powieścią, jednak King ostatecznie zdecydował się na scenariusz, na którego podstawie w 1999 stacja ABC zrealizowała miniserial telewizyjny. Film otrzymał nagrodę Emmy za efekty dźwiękowe i dwie nominacje (za muzykę i wizualne efekty specjalne) oraz kilka innych wyróżnień przyznawanych za produkcje telewizyjne. Uhonorowano go również nagrodą International Horror Guild dla najlepszego filmu telewizyjnego.
Książka poprzedzona jest wstępem autora, który przybliża genezę opowieści i kulisy powstawania mini-serialu.

  Tłumaczenie:
Łukasz Praski

  Tytuł oryginalny:
Storm Of The Century

  Tytuł polski:
Sztorm stulecia

  Rok wydania:
1999

  Ostatnie polskie wydanie:
Wydawca: Prószyński i S-ka
Cena: 39 zł
Ilość stron: 360
Oprawa: twarda


Recenzje
'Sztorm stulecia' to kolejne nowum u Stephena Kinga. Po komiksie (Creepshow), historii wydawanej tylko w internecie (The Plant), powieści w odcinkach (Zielona mila) pisarz wydał scenariusz filmowy. Dokładniej scenariusz trzy odcinkowego mini-serialu. W zamyśle miała to być powieść, jednak jak napisał King w przedmowie: "... pomysł wciąż uparcie pragnął stać się filmem. Każdy obraz opowieści wyglądał raczej jak kadr z filmu niż scena z książki...". Niemniej jednak, jakikolwiek nie jest to format, muszę powiedzieć, że to jedna z najlepszych historii jakie opowiedział nam Stephen King.

Akcję opowieści umiejscowił autor na znanej nam już wyspie Little Tall (King lubi nazywać ją wyspą Dolores Claiborne). Mamy do czynienia więc z małą społecznością tworzącą swój własny, zamknięty świat - czyli znak rozpoznawczy Kinga i to co wielu najbardziej u niego lubi. Mamy bogatą galerię postaci, ich sekrety i wzajemne relacje. Mieszkańcy szykują się do zapowiadanego przez meteorologów "sztormu stulecia", który może odciąć wyspę od świata. I w tym miejscu autor wprowadza tajemniczego Andre Linoge'a, jednego z najciekawszych czarnych charakterów w swojej palecie. Linoge wkracza na arenę z mocnym akcentem - brutalnie morduje jedną z najstarszych mieszkanek wyspy. Nie ucieka jednak z miejsca zdarzenia, zasiada w fotelu staruszki i czeka. Spokojnie oddaje się w ręce przybyłego konstabla i pozwala zamknąć się w areszcie. Nie odpowiada na żadne pytania wzbudzając coraz wiekszy niepokój wśród mieszkańców. Co więcej, okazuje się, że Linoge zna najgorsze sekrety każdej osoby na wyspie, wyjawienie których rodzi jeszcze bardziej napiętą sytuację. W końcu mężczyzna orzeka "Dajcie mi to czego chcę, a odejdę". Nie mówi jednak co to jest, a na wyspie dochodzi do kolejnych tragedii...

Jako, że mamy do czynienia ze scenariuszem, podczas czytania musimy dużo bardziej pobudzić wyobraźnię, niż przy czytaniu zwykłej książki. Nie ma tu wielu opisów, oczywiście znajdziemy krótkie przedstawienie konkretnych pomieszczeń, ale są to opisy typowo filmowe, potrzebne do zarysowania planu. Nie ma także charakterystyk postaci, opinię o nich możemy wyrobić sobie jedynie dzięki fabule i dialogom. Może nie brzmi to dla niektórych szczególnie zachęcająco, jednak mnie czytało się to świetnie, bardzo szybko przyzwyczaiłem się do takiego typu narracji. Dodatkowo ułatwia to sama fabuła, która niesamowicie wciąga, oraz klimat, bardzo gęsty i mroczny. Razem z bohaterami próbujemy dociec kim jest Linoge, razem z nimi podejrzewamy, że może nie być on człowiekiem, wspólnie możemy biernie przyglądać się kolejnym czynom tajemniczego przybysza. Dzięki takiej konstrukcji książki, nie jesteśmy widzem, który wie dużo więcej od bohaterów dzięki pomocy narratora. Tutaj jesteśmy zdani na siebie, jesteśmy po prostu kolejnym mieszkańcem wyspy.

Dodatkową atrakcją książki jest Wstęp. King ciekawie i z humorem opowiada nam o 'Sztormie stulecia', o jego drodze od pomysłu, przez realizację do efektu końcowego. Znajdziemy tu sporo ciekawostek, na przykład jak narodziły się pomysły na powieści 'To', 'Cmętrz zwieżąt', 'Cujo', 'Zielona mila' i właśnie 'Sztorm stulecia', czy fakt, że King bardzo chciał by reżyserem tego mini-serialu został Mick Garris, ulubiony reżyser pisarza ekranizujący jego książki.

'Sztorm stulecia' to jedna z najlepszych historii wymyślonych przez Stephena Kinga. Jest w niej wszystko to za co tak go lubimy. Znakomita ksiażka, której dałbym ocenę 10/10 gdyby tylko była powieścią. Gdyby była bardziej rozbudowana, przez co jeszcze dłuższa i jeszcze bardziej wciągająca. Bardzo polecam wszystkim entuzjastom Kinga.

Autor: nocny





Kupując 'Sztorm stulecia' odczuwałem pewną obawę przed tym, czy książka ta sprosta moim oczekiwaniom. Głównym powodem, który wzmagał moją niepewność, był fakt, że nie jest to powieść w pełnym rozumieniu tego słowa. Jak już większość z was zapewne wie, przede wszystkim dzięki fragmentom umieszczonym na stronie, 'Sztorm stulecia' to oryginalny scenariusz Stephena Kinga - wzbogacony o sceny usunięte z serialu i ciekawy wstęp autora, opisujący kulisy powstawania projektu oraz walkę z amerykańską cenzurą.

Przejedzmy do fabuły. Akcja 'Sztormu stulecia' ma miejsce na wyspie znanej z innej książki Kinga ('Dolores Claiborne'), czyli na Little Tall. Jej mieszkańcy przygotowują się właśnie na nadejście zimowej burzy, zapowiadanej przez meteorologów jako tytułowy sztorm stulecia. Gdy na ziemię opadają pierwsze płatki śniegu na Little Tall zjawia się tajemniczy przybysz, Andre Linoge. Zaraz na początku dopuszcza się okrutnej zbrodni na jednej z najstarszych mieszkanek, po czym jak gdyby nigdy nic siada w jej fotelu, aby pooglądać sobie telewizję i napić się herbatki na rozgrzanie. Morderca czeka na miejscowego konstabla - Mika Andersona - który po pewnym czasie, wezwany przez sąsiadów zamordowanej starowinki, zjawia się wraz ze swoim zastępcą... Linoge trafia do więzienia, lecz to nie powstrzymuję go od dokonywania kolejnych, makabrycznych zbrodni. Tajemniczy przybysz odgrywa swoją mroczną pantomimę, zabijając kolejne osoby, albo wyjawiając najgłębiej skrywane sekrety mieszkańców Little Tall - przy czym deklaruję: "Dajcie mi to, czego chcę, a odejdę". A w między czasie wszystko okrywa gruba warstwa śniegu, odcinając wyspiarzy od reszty świata, pogrążając ich coraz bardziej w odosobnieniu i zapomnieniu...

Tak w skrócie prezentuję się zaczątek całej intrygi 'Sztormu stulecia'. Już po pierwszych stronach wiedziałem, że moje początkowe wahania były bezpodstawne i książka ta bez reszty mnie wciągnęła. Sam pomysł idealnie pasuje do formy scenariusza, tym bardziej jeśli ktoś najpierw oglądał mini-serial, tak jak to było w moim przypadku. Czytając widzi się po prostu dane ujęcie, co powoduję wrażenie, że postacie autentycznie żyją własnym życiem. Dla niektórych czytelników może to okazać się dosyć sporym problemem, ponieważ scenariusz jest bardziej wymagający - głównie przez przeważającą ilość dialogów i krótkich zdań informacyjnych w tekście pobocznym - przez co sami musimy sobie wszystko wyobrazić.

Co do oceny samej fabuły, to moim skromnym zdaniem Stephen King zaserwował nam jedną z lepszych historii spośród swoich opowieści. Na największe uznanie zasługuję KLIMAT całości! Uwierzcie mi, że nieustannie padający śnieg, hulający za oknem wicher, przygasające w nieodpowiednich momentach światło, czy w końcu kapitana postać Andre Linoge?a ze swoimi kłami i czarnymi oczami, potrafią naprawdę przerazić - niejednokrotnie częściej niż mini-serial. Kolejnym plusem jest wspomniany Linoge. Odkąd pojawia się po raz pierwszy zaczyna intrygować. W szczególności fascynowała mnie wiedza, jaką posiadał na temat każdego mieszkańca wyspy - na sceny, gdy wyjawiał ich tajemnice, czekałem jak pięcioletnie dziecko na św. Mikołaja. Oprócz tego na uznanie zasługuje sam rozmach z jakim King stworzył swoje dzieło. Na jego potrzeby wykreował mnóstwo bohaterów. Przez taki zabieg 'Sztorm stulecia' wręcz wydaje się poruszać i oddychać, tak świetnie się to prezentuje.

Następne mocne strony tej książki mógłbym opiewać przez kolejne kilka kartek - jestem do tego zdolny, więc uważajcie - ale mają się one nijak do zakończenia, które stanowi kwintesencje tego, co kochamy u Kinga. Finał jest smutny, prawdziwy... i tak cholernie dobrze odwzorowuję zachowania ludzkie, że aż ciarki przechodzą. Przy ostatnich kilkudziesięciu stronach myślałem, że jakbym mógł znaleźć się na Little Tall, to z mojej ręki padłoby kilka kolejnych trupów.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że odbiór 'Sztormu stulecia', znacznie poprawia wydanie, jakie zaserwowało nam wydawnictwo Prószyński i Spółka. Książka ma format B5, twardą oprawę, całkiem niezły papier, a także czarnobiałe zdjęcia z mini-serialu! Naprawdę chylę czoła, albowiem prezentuje się to wyśmienicie. Pozostaje mieć nadzieję, iż inne wydawnictwa również zaczną tak podchodzić do swojej pracy. Można tylko żałować, że 'Mroczna Wieża' nie trafiła do Prószyńskiego, gdyż wtedy pewnie doczekalibyśmy się wersji z ilustracjami w standardzie.

Jak sami widzicie, w tym momencie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić fanom Stephena Kinga tę książkę. Pomimo odmiennej formy - która w tym wypadku całkowicie się sprawdza - znajdziecie w niej to, co tak bardzo fascynuje nas u Króla: mroczny klimat, odosobnienie niemal jak w 'Lśnieniu', zagadkowa fabuła oraz najlepszy czarny charakter (nie bójmy się tego określenia), jaki udało się Kingowi wykreować.

Autor: Gage

StephenKing.pl © 2002 - 2014
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zawartość i wykonanie: Mando, nocny, ingo