|
|
Najbardziej wyważony zbiór Kinga
|
Stephen King to mistrz tworzenia długich wielowątkowych historii. Część jego książek z powodzeniem mogłoby posłużyć za odważnik, tudzież niekonwencjonalną broń. To co dla przeciętnego pisarza jest wyczerpującą powieścią, dla Kinga bywa jedynie skromnym wstępem do części właściwej. Przystawką pobudzającą apetyt przed daniem głównym. Co ciekawe, King doskonale radzi sobie z taką długą formą. Dla przeciwników pisarza, jego niekończący się słowotok jest czymś co z upodobaniem wytykają mu każdej okazji. Fani jego twórczości cenią go jednak właśnie za dogłębne analizy i wnikliwe opisy. Niestety tego co tak charakteryzuje styl Kinga próżno szukać w krótkich opowiadaniach. Ze względu na narzucone ograniczenia, nie sposób stworzyć w tych tekstach tak wyrazistych postaci z jakimi mamy do czynienia w powieściach. Siłą rzeczy nie jestem jakimś maniakalnym fanem opowiadań Stephena Kinga. Lubię sobie raz na jakiś czas usiąść do takiego tekstu, jednak przeważnie nie jest to coś do czego wracam po latach. Cieszę się z każdej książki Kinga, ale na zbiory opowiadań nie wyczekuję z takim zniecierpliwieniem jak na kolejne powieści.
Stephen King do tej pory opublikował tylko cztery zbiorki opowiadań. 'Wszystko jest względne' to ostatnia tego typu książka, która w sprzedaży pojawiła się 5 lat temu. W bieżącym roku, Prószyński i S-ka, wzorem amerykańskiego wydawcy, podłączył się do promocji filmu '1408' ponownie wprowadzając tę antologię na polski rynek. Książka ozdobiona została filmową okładką co od strony wizualnej na pewno wyszło jej na plus. Dla niektórych zapewne będzie to tylko odgrzewany kotlet jednak nic bardziej mylnego. Stary nakład (jak większość książek Kinga wydanych w ostatnich latach) był już wyczerpany, a jest to zbiór na tyle dobry by wznawiać go jeśli jest taka możliwość. Jeżeli ktoś (z sobie tylko znanych powodów) nie zapoznał się z treścią książki przez ostatnie lata, to lepszej okazji niż teraz już raczej nie będzie.
'Wszystko jest względne' nie jest zbiorem idealnym, jednak należy wyraźnie zaznaczyć, że pod wieloma względami jest to najlepsza antologia Stephena Kinga. Wychwalana przez wszystkich 'Nocna zmiana', jest najbardziej nierównym zbiorem opowiadań Kinga. Teksty genialne przeplatają się z tymi z najniższej półki w dorobku Króla. King ma dziwny dar pisania o rzeczach wybitnie głupich. Chodzące magle, latające lodówki, kosiarze zjadający trawę czy palce wychodzące ze zlewów. 'Nocna zmiana' zawiera najwięcej takich tekstów, ale i pozostałe dwa zbiory to nie ominęło. 'Wszystko jest względne' jest najbardziej wyważoną antologią. Znajdziemy tu kilka opowiadań nieco słabszych ('Człowiek w czarnym garniturze', 'Wywiozą ci wszystko, kochasz', 'Szczenśliwa moneta' czy najlepsze z całej czwórki 'To wrażenie można nazwać tylko po francusku'), jednak o żadnym z tych tekstów nie można powiedzieć, że jest naprawdę zły. A już broń Boże, że jest głupi. Pozostałe 10 opowiadań znajduje się mniej więcej na jednakowym poziomie. Oczywiście odnajdziemy tu kilka perełek, które wyraźnie wybijają się ponad przeciętność, ale śmiało możemy podsumować całość jako bardzo równą i bardzo dobrą, czego niestety nie można powiedzieć o poprzednich zbiorach Kinga. Dodatkowo pozycja ta jest ciekawie zróżnicowana pod względem gatunkowym. Otrzymujemy pokaźną dawkę czarnego humoru w 'Prosektorium numer cztery' i 'Teorii zwierząt domowych L.T.', sporo dobrego horroru w '1408', 'Jeździe na kuli' i 'Drogowym wirusie
', oddzielne historie dla fanów cyklu 'Mroczna Wieża' w 'Siostrzyczkach z Elurii' oraz tytułowym 'Wszystko jest względne', świetną gangsterską opowieść w 'Śmierci Jacka Hamiltona' czy też serię bardzo krwawych i brutalnych scen z tekstu 'W sali egzekucyjnej'. Jedyne czego zabrakło w tej antologii to jakiś naprawdę dobry tekst z gatunku, w którym King radzi sobie najlepiej - dramatu obyczajowego. Takie opowiadania jak 'Ostatni szczebel w drabinie' czy 'Kobieta na Sali' (oba z 'Nocnej zmiany') to niemalże przejaw geniuszu Kinga, który naprawdę odciska niemałe piętno na czytelniku. We 'Wszystko jest względne', pomimo natłoku bardzo dobrych i bardzo mocnych tekstów, brakuje właśnie takiej emocjonalnej petardy, która na stałe zagościłaby w sercu czytelnika. Jedynie z tego powodu, zbiorek pozornie może wydać się słabszy od swych poprzedników. Pod każdym innym względem dorównuje im, a pod wieloma nawet przerasta.
We wstępie do książki autor puentuje swoje wywody stwierdzeniem, że jeżeli choć jedna opowieść sprawiła, że czytelnik z własnej woli wyłączył telewizor to jest to bezapelacyjne zwycięstwo. Myślę, że Kingowi udało się odnieść całkiem sporo takich sukcesów na ringu 'Wszystko jest względne'. Nie przeczytałem tego zbioru od deski do deski, bo też nigdy tego nie robię. Całość zajęła mi kilka lat, podczas których co jakiś czas odczuwałem ochotę aby zagłębić się w krótkiej historii. W ten sposób autorowi udało się dostarczyć mi rozrywki na niejeden długi wieczór, umilić mi podróż autobusem do pracy, czy sprawić, by najnudniejszy wykład nabrał nowych barw. Nie czekam z wypiekami na tego typu książki i nie pochłaniam ich w drodze do domu z księgarni, ale cieszę się, że już niedługo w sprzedaży pojawi się 'Just Past Sunset'. Mam nadzieję, że będzie to zbiór opowiadań na poziomie 'Wszystko jest względne'. I choć pewnie nie przeczytam go od razu to jestem przekonany, że dostarczy mi w przyszłości wiele ciekawych wrażeń.
|
|
 |
Autor: Mando Ocena: 7/10
|
|
|
Względnie dobra książka
|
"Wszystko jest względne" to czwarty zbiór opowiadań, który wyszedł spod pióra Stephena Kinga. Pierwszym, wydanym w 1978 roku King dowiódł że oprócz pisania rozbudowanych, wielowątkowych powieści, doskonale czuje się również w krótkiej formie. Druga strona medalu jest jednak taka, że "Nocna zmiana", bo o niej mowa, ustawiła mistrzowi poprzeczkę na bardzo wysokim i ciężkim do pobicia poziomie.
Na okładce widnieje podtytuł "14 mrocznych opowieści". Mamy tu do czynienia z lekkim przekłamaniem bowiem niewiele jest w tym zbiorze historii, które z czystym sumieniem mógłbym określić jako "mroczne". Każda z opowieści opatrzona jest na początku lub końcu krótkim przypisem Kinga, pozwalającym spojrzeć na opowiadanie "od kuchni", co sprawia że lektura jest jeszcze ciekawsza. Ale przejdźmy do treści właściwej.
14 opowiadań. 5 rewelacyjnych, 5 dobrych, 4 słabsze. W mojej statystyce wygląda to dość przeciętnie. I rzeczywiście, porównań z "Nocną zmianą" nowy zbiór nie wytrzymuje. Ale nawet się nie łudziłem że będzie inaczej. Chciałem dostać ciekawe, wciągające historie. I je dostałem.
Zaczynamy wizytą w prosektorium nr 4. King w zbiorze wspomina że każdy autor dreszczowców powinien zmierzyć się z historią przedwczesnego pochówku i nawiedzonego pokoju. O ile ta druga opowieść ("1408") błyszczy wśród opowiadań zawartych we "Wszystko jest względne" to "Prosektorium numer 4" wpisuje się do średniaków. Dobrze się je czyta (zresztą narracja jest chyba najmocniejszą stroną tego zbioru) ale kiepska końcówka sprawia że szybko o nim zapominamy. Prosto z kostnicy King przenosi nas w malownicze rejony Ameryki lat 20. ubiegłego stulecia, gdzie spotkać nam się przyjdzie z samym diabłem. Dobra, choć trochę naciągana historia. Potem mamy niezwykle smutne "Wywiozą ci wszystko co kochasz" oraz pierwsze opowiadanie w zbiorze zasługujące na najwyższe uznanie. "Śmierć Jacka Hamiltona" to niezwykle klimatyczna relacja z ucieczki trójki "dobrych" gangsterów przed policją. Jeden z nich podczas pościgu zostaje ranny i od tej chwili zaczyna się jego powolna smierć. "W sali egzekucyjnej" to kolejne świetne opowiadanie. Czytając je przechodzą nas dreszcze na myśl że moglibyśmy się znaleźć w podobnej sytuacji co główny bohater. Czy spotka go kara za to że nie "sypnął"? Po odpowiedź odsyłam do książki. "Siostrzyczki z Elurii" to historia dziejąca się w świecie "Mrocznej Wieży". Bardzo dobry początek, z każdą kolejna stroną było niestety gorzej. Czas na tytułowe opowiadanie "Wszystko jest względne". Niesłychane jak ze zwykłej wizji, o której King pisze we wstępie do tego tekstu może powstać tak wspaniała i wciągająca opowieść. Z pozostałych opowiadań dwa zdecydowanie wystają przed szereg. Mam na myśli "Jazdę na kuli", okrzykniętą przez wielu jako najlepsze w zbiorze oraz wspomniane przeze mnie wcześniej "1408".
Jeśli macie ochotę zwiedzić parę ciekawych miejsc kupcie tą książkę. Stephen King posłuży wam za przewodnika. Gwarantuję że nie będziecie się nudzić.
|
|
 |
Autor: hukubuskur Ocena: 7/10
|
|
|
Dodaj swoją recenzję
|
|
|
| | | |
| |
|