Stephen King
GIGANCI STRASZĄ czyli Stephen King kontra Clive Barker
Autor: Cabal


Na wstępie uprzedzam , że w swoim tekście nie mam zamiaru wydać ostatecznego werdyktu w powyższym sporze : pozostawiam go innym oraz historii która najlepiej zweryfikuje prace obu wymienionych panów. A dlaczego właśnie oni ? Dlatego , że całkiem słusznie uznawani są za renowatorów starego gotyckiego zamczyska - horroru , nadając mu całkiem nowe oblicze - w przeciwieństwie do sporej gromady innych pisarzy i pisarek , również kłębiących się w tyglu tego gatunku pisarstwa. King i Barker przełamali jego bariery , w ostatnich latach zresztą często prezentując prace z odrębnych nurtów literatury - ale o tym póĽniej. Postanowiłem porównać działalność najwybitniejszych współczesnych przerażaczy z Portland i Liverpoolu w kilku odrębnych akapitach , starając się ( w miarę możliwości) określić lidera takiego aspektu ich dzieł .



WZORCE : czyli co miało na nich największy wpływ /czym inspirują (-owali) się przy pracy ?

King jest dzieckiem seansów filmowych z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych , niezliczonych seriali grozy oraz kieszonkowych wydań powieści i komiksów - nie ukrywa zresztą tych inspiracji w swoich książkach ( chociażby "To!" czy "Bezsenność" doskonale naprowadzają na ten ślad) .Postaci w jego pracach niekiedy zdają się być żywcem wyjęte ze "Strefy mroku" i wplątane w sieć nowej makabry - podobnie nieraz jest z fabułą , balansującą na krawędzi niesamowitości i purnonsensu ( "Christine"). Do grona swych mistrzów King śmiało zalicza H.P. Lovecrafta , E.A.Poe czy R.Mathesona , nie wzmiankując już całej masy innych klasyków grozy kategorii A i B - zarówno piszących , jak i reżyserujących ( Rod Serling i Roger Corman to kolejne przykłady ) . Barker , podobnie jak i jego amerykański konkurent do berła "króla grozy" studiował literaturę angielską , porzucając jednak ten kierunek , aby oddać się tworzeniu sztuk teatralnych. Na szczęście jednak dla miłośników grozy , po kilkunastu latach poświęcił się kreacji dzieł z pewnością bardziej radykalnie ukazujących ludzkie emocje i przeżycia ;). Zapytany o wzorce , jednym tchem wzmiankuje J.Geneta , Poe'go , Melville'a , O.Wilde'a (od "Salome" tegoż zaczął swoją przygodę ze srebrnym ekranem ) oraz filmy Meliesa ,L.Bunuela czy F.Felliniego ( żeby wspomnieć zaledwie kilku ) . WyraĽne są tutaj różnice w kształtowaniu sfery wzorów i stylów , mających znaczenie dla póĽniejszej pracy obu artystów - do dziś u Kinga częste są echa młodzieńczej wyobraĽni maniaka wszelkiej maści horrorów , u Barkera groza przybiera za to odcień groteski i ponurej satyry wycelowanej w nas samych ; udekorowanej otoczką niemal teatralnych słów i gestów ( wspomnę choćby postać Nixa z filmu "Mistrz magii")


FABUŁA I POSTACI :

Zauważyłem już , że pomysłowość Kinga jest troszeczkę "dzieckiem podszyta" : oto zapada noc ,a w szafie czai się upiór - najczęściej prawdziwy , mało przypominający wyglądem człowieka. W jednym z wywiadów pisarz przyznał się , że "wena" twórcza jest w stanie dopaść go nawet w środku słonecznego dnia , gdy kupuje słoik ogórków ;) - dobrze komentuje to różnorodność stworzeń wywołujących dreszcze u jego czytelników - może to być nakręcana szczęka-zabawka , ołowiane żołnierzyki czy małe dziecko ; równie skuteczni jak wampiry i wilkołaki :). Stephenowskie "strachy" tworzą znajomą menażerię - autor chętnie korzysta bowiem z wypróbowanych istot , hołdując pewnie zasadzie "co zadziałało raz , zadziała i drugi". Nie sposób jednak przykleić mu etykiety plagiatora czy kopisty - mamy tu do czynienia raczej z ponownym odczytaniem pewnej historii ( jak w "Miasteczku Salem" ) czy swobodnymi impresjami twórcy ( chociażby bliskie sci-fi z lat 50-tych "Stukostrachy" ). "Okularnik" z Maine potrafi świetnie portretować swoich bohaterów w opowiadaniach i (zwłaszcza) powieściach , rzadko nadając im jakiekolwiek "boskie" przymioty - to ludzie przeciętni , jakich spotkać można na przystanku autobusowym każdego ranka ;). Dopiero pod wpływem starcia z siłami zła uświadamiają sobie nareszcie , że mogą jeszcze lepiej wykorzystać posiadane już talenty ( grupa dzieciaków z "Tego!" czy Danny Torrance z "Lśnienia" ). Wyodrębniam z tego towarzystwa ludzi o zdolnościach ponadnaturalnych - nierzadko odgrywających główne role w kingowskich fabułach (chociaż daleko mu do "peanów" na temat nadnaturalności autorstwa Deana Koontza ) _ ich dar może być dla nich i dla otoczenia zarówno błogosławieństwem , jak i (częściej) przekleństwem - w świecie powieści takich jak "Carrie" czy "Lśnienie" toczą nieustanną walkę o przeżycie , nie zawsze uwieńczoną happy endem. Oczywiście , obydwu pisarzy ciekawią przypadki ludzi ulegających złu - u Konga często jesteśmy świadkami ich tragicznej drogi do bram szaleństwa i śmierci - najbardziej znane przypadki to oczywiście Jack Torrance z "Lśnienia" i Annie Wilkes z "Misery" : te demony są o wiele bardziej frapujące , gdyż mają naszą - ludzką twarz... Kingowskie fabuły są często wędrówką do krainy wspomnień , przechadzką po znanych autorowi zakątkach ( głównie związanych ze stanem Maine ) - poznajemy w nich przeróżne środowiska , klasy społeczne i obiekty ( hotele , szpitale , zwyczajne szkoły i - oczywiście - obiekty sakralne, jakby autor żywił przekonanie że "coś złego" może napotka wszystkich , tu i teraz , bez względu na ich status społeczny . W końcu mamy demokrację ;) ). U Barkera kwestia demokracji jest potraktowana raczej symbolicznie : na każdego bogacza czy przedstawiciela klasy wyższej przypada średnio pięciu dewiantów . Właśnie , pewnie niewielu z nas chciałoby mieć za sąsiada Franka Cottona czy zagrać w karty z Mamoulianem , chociaż z drugiej strony budzą oni niezdrową ciekawość ....Ciekawość zła , jego potęgi i uczucia władzy , pcha barkerowskich bohaterów w ramiona śmierci .Rzadko kończy swe dzieła happy - endem : w końcu uchodzi za prekursora splatterpunku - zło zbiera swe ofiary , odchodzi w ciemny kąt , ale prawdopodobieństwo jego powrotu jest ogromne ( wyspa w "Kozłach ofiarnych" , niezniszczalna kostka Lemarchanda nadal egzystują ...i kuszą ). Bardzo często śmierć jest dla zdeprawowanych osobników jedynym rozwiązaniem - nie byliby w stanie egzystować dalej nawet na marginesie społeczeństwa . Clive widzi jednak uczucie , mające moc uwalniającą : jest nim oczywiście MIŁOŚĆ - to zakochani znajdują się jakby w oku cyklonu , bezpieczni w środku rozpętanego piekła ( jeszcze dobitniej ukazuje ten fakt w swych filmach - zakończenia "Hellraisera" , "Nightbreed" czy "Mistrza magii" są wręcz bliĽniaczo podobne :). Słów kilka o demonach : Barker oprócz "starych horrorów przelewających nową krew" wprowadza chwyty ;)) .Istoty z "drugiej strony" przyzywają , kuszą i starają się wciągnąć innych w swoją grę ze śmiercią - jak wodniste syreny(?),nimfy(?) z "Czarnej Madonny" czy Candyman. Fabularnie opowieści Barkera nie odbiegają od znanego od lat schematu zetknięcia ludzi z czynnikiem nadprzyrodzonym , wywodzącym sięz całkiem innej rzeczywistości - ot , choćby intryga "Kobierca" doskonale ilustruje tę tezę. Tyle że - inaczej niż u Kinga - ten "drugi świat" ma swoich ludzkich pośredników kroczących już po "ciemnej stronie mocy" - oczywiście nie jednoczą się oni ze złem bezinteresownie ; w efekcie tego mariażu ponoszą jednak klęskę (Jaffe , Shadwell , Mamoulian i cały legion innych...) , ukarani za swoją pychę przez lordów Piekła ;) ( jak w opowiadaniu "Piekielna konkurencja") . Akcja starć dobra i zła u Clive'a rozgrywa się to w Anglii , to w Stanach ( gdzie autor rezyduje od 1989 roku) - ale szczędzi on czytelnikowi drobiazgowych opisów zawartości przydrożnych bufetów ( aluzja do Wiadomo Kogo :)))) - w swych opisach lokacji jest wręcz ascetyczny ; gdzy dla niego istotniejsze są zdarzenia ( tym niemniej światy Barkera częściej są mało sympatyczne , pełne chłodu i zgnilizny - do pokoju przy Spector Street po afrykańskie Nowe Piekło Gregoriusa ) - jego "plenery" są przez :( Barkerowi bliżej do do erudyty , z lubością epatującego nihilistyczną przemocą na równi z niezwykłymi sentencjami ; wulgaryzmami i dosadnością przeplatanymi barwną i barokowo bogatą prozą. Jest jeszcze jeden element , zdecydowanie odróżniający obu panów : kwestia seksu i sposobu jego przedstawiania . Dla Barkera nie stanowi on tematu tabu : jego postaci często oddają sie miłosnym igraszkom ( co ciekawe , także z przedstawicielami własnej płci - w oczywisty sposób zaważyło to na sposobie postrzegania prozy liverpoolczyka przez niektórych adeptów jego dzieł , w tym niestety chyba także i polskich wydawców :( Seks obrazowany jest jako choroba ("Jacqulinne Ess" ) czy droga do śmierci ( "Czarna Madonna" ) - bywa jednak też zupełnie ludzkim aktem ucieczki od koszmaru ( scena w areszcie z udziałem Lori oraz Boone'a w "Nightbreed" ). U Kinga - cóż , erotyzm pojawia się , jednak w formie bardzo epizodycznej i zasadniczo nieznaczącej (okołoseksualne tematy poruszają "Carrie" i "Gra Geralda" ) - może to mieć związek z faktem ,że Steve jest szczęśliwym mężem i ojcem kilkorga dzieci , zaś Clive ma męża/żonę i gromadę psów - stąd różne potraktowanie kwestii erotyki w ich dziełach ( ale ja nie jestem Freudem aby uwiarygadniać takie sądy :) Reasumując , w obu przypadkach mam spore obawy o wspomniane wbicie w manierę (czyli "nadanie maski" ) obu artystom - bowiem także i stylowa mieszanka Barkera zaczyna już być kalką : wystarczy porównać "Wielkie sekretne widowisko" z jego kontynuacją "Everville". Co do psychologizmu Kinga - wywołuje on najwyżej schizmę wśród jego czytelników , wielbiących chociażby "Smętarz dla zwierząt" a psioczących na "Zieloną Milę" - i odwrotnie ; bowiem w moim odczuciu gros intelektualistów i Poważnych Krytyków i tak nie sięgnie po ich dzieła. Ten akapit pozwolę sobie zakończyć zabawą - żartem : wyobraĽcie sobie że trzech autorów grozy otrzymuje do opisania scenę , w której pani morduje pana nożem tuż po skończonym stosunku seksualnym. Oto "wycinki z portfolio" 3 znanych twórców:

a ) "Stary , dobry Gerlach pozbawił go męskości. Ale one nie poczuła ulgi po dokonaniu tego Naprawdę Strasznego Czynu . Raczej przesmażony befsztyk i piwo imbirowe , podchodzące do jej gardła" (a'la S.King)

b) "Nóż wbił się po rękojeść w jego szyję , pozostawiając przez chwilę w grymasie zimnego zadziwienia. Wyciągany , zwarł ranę w głosie szeptu i pocałunku , jakimi jeszcze chwilę wcześniej ją obdarzył.Cóż , miłość jest ślepa w objęciach pięknej kobiety -Śmierci" (a'la C.Barker)

c) " Fontanna krwi rzygnęła na jego wciąż nabrzmiałego członka , wyciąganego z wilgotnej pochwy" (a'la np.G. Masterton)

Możecie wymyśleć dla tego schematu innnych autorów - miłej zabawy !


ADAPTACJE FILMOWE : czyli o książkach dla nie czytających :))

Tutaj sprawa jest jasna - King jest królem , dosłownie i w przenośni . Jego powieści są kupowane wręcz "na pniu" przez wytwórnie filmowe , co jednak bardziej wynika z renomy pisarza niż samego materiału literackiego ( jemu absurd "Maglownicy" jeszcze uda się poskromić , reżyserowi - już nie). Wspomniana renoma gwarantuje takze zainteresowanie reżyserów i aktorów z najwyższej półki : kingowskie "koszmary i marzenia" filmowali David Cronenberg , Mick Garris , Rob Reiner , Tobe Hoopper , John Carpenter , Stanley Kubrick , Brian DePalma , George Romero ;zatrudniając takie gwiazdy jak Tom Hanks ,Jack Nicholson,John Travolta,Max von Sydow , Ed Harris , Cathy Bates , James Caan , Morgan Freeman , Drew Barrymore czy nawet niedawno Anthony Hopkins! ( potwornie długa lista , dokumentująca jednak wieloletnią potęgę Kinga na srebrnym ekranie) .Zresztą Steve również spróbował swych sił po drugiej stronie kamery ; jednak po katastrofie finansowo/artystycznej "Maksymalnego przełożenia" skupił się na operowaniu piórem:) Zaklęte w taśmie zostały kingowskie komiksy , opowiadania i stworzone bezpośrednio dla kina scenariusze ; uznać go należy też ze lidera pod względem liczby mini-seriali telewizyjnych opartych na jego prozie ( najczęściej jednak nudnych i mało strasznych ) . Ta ilość zastanawiająco rzadko przeszła w jakość : prawdziwą klasykę kina stanowią "Skazani na Shawshank" , "Misery" i "Zielona Mila" - ponieważ już "Lśnienie" wzbudziło nie tylko zastrzeżenia samego autora , ale i "zgarnęło" dwie nominacje do Złotych Malin (!). Znacznie częściej z pewnością wolałby (wzorem Koontza) wycofać swoje nazwisko z czołówek filmów - jak w przypadku luuuuĽnej adaptacji "Kosiarza umysłów" :). Jakie są przyczyny tych niepowodzeń? Trudno okreslić : często przeróbki są zbyt dosłowne , innym razem to reżyser woli postawić się w pozycji "kreatora" - paradoksalnie jednak umacnia to fundament Kinga jako "jedynego radzącego sobie ze swoimi historiami"... Tak czy inaczej , Barker na tle amerykanina wypada blado: częściej wyobraĽnię filmowców inspirowały dzieła Poe'go , Lovecrafta czy Koontza. Eksplikacja takiego stanu jest dwojaka - większe fabuły liverpoolczyka wymagałyby chyba zaangażowania budżetu " Matrixa" czy "Władcy Pierścieni" ( mówię tutaj głównie o Trylogii Sztuki oraz "Kobiercu" ) ; zaś opowiadania najywraĽniej są zbyt wypełnione przemocą i nieokiełznaną wyobraĽnię dla filmowców :) Za drugą przyczynę uznaję "polityczną niepoprawność" pisarza : otwartość w sprawach seksu , podejmowanie dialogu z kwestiami religijnymi ( ksiądz w koronkach w "Nightbreed" ) oraz niechęć do "pozytywnych zakończeń" również powodują , że temat "Barker i film" dla wielu oznacza igranie z otwrtym ogniem ( wspomnę tutaj o odrzuconym scenariuszu do "Mumii" , który - w zmienionej formule - dał podstawę dle przeboju kasowego). Anglik jest jednak zdecydowanie lepszym reżyserem od Kinga - pomijając młodzieńcze krótkie formy , sam stworzył legendę "Hellraisera" ; póĽniej przegrywając z producentami walkę o zachowanie oryginalnej wersji "Nightbreed" ,aby po kilku latach przerwy odnieść umiarkowany sukces z "Mistrzem magii" : hossy i bessy doświadczyli inni reżyserzy przy zmaganiach z jego fabułami - od znanych tylko fanom "Transmutacji" i "Króla Trupiogłowego" poprzez telewizyjne wersje "Yatteringa i Jacka" oraz "Polityki rąk" aż po drugiego klasyka horroru , za jaki uchodzi "Candyman" ( cierpiący jednak , podobnie jak "Hellraiser" z nadmiaru miernych sequeli , z którymi Barker nie ma już wiele wspólnego...) Serdecznie mało , jak na szesnaście lat - może zapowiadana "Potępieńcza gra" ( z budżetem 70 mln dolarów oraz S.Connerym , E.Harrisem , P.Newmanem i Kim Basinger w obsadzie) coś tutaj zmieni na lepsze... P.S. : Barker zaznał już smaku oskarowej gali , gdy wyprodukowany przez niego film "Gods and monsters" otrzymał w 1999 roku dwie statuetki.


NIE TYLKO HORROR :

Obydwaj autorzy już dość dawno temu rozszerzyli swe pisarskie emploi o dzieła należące do innych gatunków prozy ( a nawet niezwiązanych ze światem pisma) . King zaczął bardzo wcześnie - już jako R. Bachman parał się fantasyką ( "Uciekinier") oraz dramatem ( "Wielki marsz") - po kilkunastu latach wkroczył też na pole fantasy ( "Talizman" , "Oczy smoka" ) chociaż dopiero jego powieści stricte obyczajowe można uznać za udany literacki "skok w bok" ( "Rose Madder" , "Skazani..." ). Artysta postanowił nie pozostawać w tyle za techniką i podjął się wydania swej powieści "The plant" za pośrednictwem Internetu - skończyło się to klapą , głównie za sprawą fanów-hakerów :). Poza literaturą : King grywa na gitarze ( tu jednak jest raczej utalentowanym amatorem..) i ..odpoczywa w towarzystwie znajomych - wszak pisanie zajmuje ogromną część jego życia. Barker - pisarz w latach 90'tych zupełnie porzucił tworzenie "rasowych" horrorów : jego kolejne dzieła są mieszanką fantazy, grozy, historii o miłości a nawet sag rodzinnych ( "Gaililee") - dopiero niedawno stworzył kolejną serię makabrycznych opowiadań. Za to Barkera-artystę można śmiało nazwać "człowiekiem renesansu" : maluje ( jest w trakcie tworzenia cyklu "Abarat Quartet" dla fimy Disney) , reżyseruje swe sztuki teatralne , założył wytwórnię filmową Seraphim Films , od czasu do czasu samemu będąc producentem , wreszcie jego pomysły napędzają stronice komiksów i piksele gier komputerowych ( gry na motywach "Hellraiser" i "Nightbreed" oraz - bardziej udana - "Clive Barker's Undying" ) - dodatkowo jeszcze planuje współpracę z Jonathanem Davisem ( TYM Davisem , z TEGO "Korna" ) nad muzyczno/wizualnym CD-romem - przy takim tempie życia pewnie w ogóle nie sypia ;).


ODDZIAŁYWANIE : czyli inspiracje jakich dostarczają zarówno swym czytelnikom jak i innym twórcom.

Często można spotkać określenia : "następca/naśladowca Kinga , powieść w stylu Kinga" - to właśnie jego sukces spowodował działania całej masy zarówno kopistów jak i całkiem sprawnych rzemieślników , zapatrzonych w Mistrza :) Z jego pomysłów korzystały też gwiazdy muzyki : Michael Jackson przy realizacji filmiku "Ghosts" czy popularne zespoły metalowe Anthrax i Slipknot ( teledysk tych ostatnich "Spit it out" jest jawnym naśladownictwem "Lśnienia" ) Do inspiracji pracami Barkera przyznaje się jeszcze więcej postaci ze sceny show-biz ( metalowcy z Cradle Of Filth,Slayera czy polskich Yattering (!) i Vadera to nieliczne przykłady - jeszcze bardziej elementy jego dzieł widać w tekstach/teledyskach Nine Inch Nails czy Ozzy'ego Osbourne'a :te łańcuchy w teledysku do "Gets me through" są dziwnie znajome ;)) chociaż styl pisarski Clive'a wydaje sie zbyt trudny do podrobienia czy skopiowania dla innych autorów - Barker jest więc najczęściej porównywany do...Barkera własnie :) Obydwaj - przynajmniej w Stanach - nieĽle zafunkcjonowali w świecie "rozrywki masowej" , będąc dobrymi "materiałami komercyjnymi" : któż odmówiłby sobie przyjemności zwiedzenia np. nawiedzonego domu , reklamowanego przez któregoś z mistrzów grozy ? Wreszcie - last but not least - rzesze czytelników , nierzadko zainspirowanych przez prozę w/w do ujawnienia własnych talentów ; oraz pozostałych fanów ( i...fanatyków , gdyż Barker wspominał o fakcie otrzymania tatuażu od fana , tyle że na ...kawałku odciętej skóry :( No comment.) Często takie inspiracje mogą kończyć się tragediami ( jak w wymienionym przykładzie) , jednakże obarczanie winą za "zło świata" któregoś z artystów jest absurdem - w końcu obaj piszą FIKCYJNE historie , co najwyżej zainspirowane codziennością...


WZAJEMNE RELACJE :

Obaj autorzy spotykają się rzadko , jednak ich wzajemne opinie o sobie są więcej niż poprawne : Barker wspomina Kinga jako "współpodróżnika po krainie fantazji" , natomiast King uwiecznił nazwisko Anglika cytatem z "Ksiąg krwi" w powieści "To!" .

Żałować należy jedynie , że do tej pory nie podjęli pisarskiej (bądĽ filmowej) współpracy - jej rezultaty mogłyby być piorunujące ....i życzyć obu oczywiście dalszych świetnych powieści , najlepiej w ich "koronnym" gatunku.


Więcej informacji o Kingu , jego biografii i poglądach na literaturę szukajcie w jego książkach "Dance macabre" oraz "Jak pisać ? Wspomnienia rzemieślnika" ; zaś o Barkerze więcej dowiecie się z wywiadów zamieszczonych na stronie www.clivebarker.prv.pl

Post scriptum (do całości) : Zamieszczone wyżej poglądy i stwierdzenia są subiektywnymi opiniami autora - można się z nimi zgadzać lub nie , tym bardziej że ich autor nie posiada ( jeszcze) żadnego tytułu naukowego ;).Uwagi i pytania kierujcie pod adres : legretre@poczta.fm





   Subskrypcja


StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo