Stephen King

The Stand #5: Captain Trips #5
Gwałtownie zarażająca supergrypa Kapitan Trips objęła już cały kraj w swych śmiertelnych objęciach, nic nie da się już zrobić. Ameryka szybko staje się krajem chorych... martwych... potępionych. Wraz z tym mroczniejącym horyzontem nadchodzi Randall Flagg, Wędrujący Koleś, Mroczny Mężczyzna, który prowadzi nas wprost w ostatni rozdział pierwszego tomu marvelowskiej adaptacji klasycznego horroru Stephena Kinga. Wszyscy, którzy weń wkroczycie, porzućcie nadzieję...

Okładki:
Lee Bermejo (wersja podstawowa)
Mike Perkins (wariant limitowany 1:25)
Lee Bermejo (wariant limitowany 1:75)

Ilustracje:

Scenariusz:

Mike Perkins, Laura Martin

Roberto Aguirre-Sacasa

Rok wydania:

Ilość stron:

styczeń 2009

32

  Dodatki:
- The Stand Variant Covers
- The Stand: Script to Final
- The Stand: A Long Strange Trips
- Behind the Cover: The Stand

Plansze


Recenzja
Gdy kilka tygodni temu zobaczyłem zapowiedź #5 zeszytu pomyślałem sobie: "to najlepsza komiksowa okładka Kinga!". Piekielnie oszałamiająca twarz Randala Flagga zrobiła na mnie potężne wrażenie, następnie doszła informacja, że cały numer poświęcony jest tylko i wyłącznie tej postaci, nastawiony więc byłem bardzo optymistycznie z wielkimi oczekiwaniami i z wielkim zniecierpiwieniem czekałem na premierę. W końcu komiks trafił w moje ręce i mogę powiedzieć jedno - genialny finał pierwszej odsłony 'Bastionu'.

Piąty zeszyt dość zasadniczo różni się od poprzedników. Po pierwsze, jak już wspominałem, tematem przewodnim numeru jest Flagg i zajmuje on 99,9% całości. Tym razem nie śledzimy poczynań bohaterów, którym towarzyszyliśmy w poprzednich numerach. Trójka z nich pojawi się tylko raz, każdy w jednym kadrze. Ponadto, bardzo mało tutaj dialogów. Przez większość stron obserwujemy różne sceny z życia Flagga bądź mające z nim związek, będące skutkiem jego działań i wynikiem jego złej natury. Rysunki te opatrzone są opisami, które razem tworzą historię jednej z najciekawszych postaci jakie stworzył King. Znajdujemy go tu jako Richarda Franqa, który w Nowym Jorku wraz z czarnoskórym weteranem z Wietnamu zabija sześciu policjantów, czy jako Ramseya Foresta, który w Georgii dołączył do Ku Klux Klanu. Dowiadujemy się, że Flagg stał za różnymi manifestacjami, które czasem obracały się w zamieszki czy też pomagał w porwaniu kobiety. Przeszłość Randala przeplata się z wydarzeniami z czasów obecnych, jesteśmy świadkami kolejnych scen z udziałem Kapitana Tripsa. Całość znakomicie się komponuje, Roberto Aguirre-Sacasa napisał świetny scenariusz.

Co w dodatkach? Jak zwykle, ciekawie i bogato. Od drugiego numeru to standard w tym komiksie, co daje mu kolejne punkty w ocenie końcowej. Na początek mamy szkicowane okładki z edycji wariantowych oraz wersje pokolorowane, które połączone tworzą jedną ilustrację. Znakomita sprawa, pomysłodawca zasługuje na duże brawa. Następnie znów możemy prześledzić proces powstawania konkretnych stron, od scenariusza i wskazówek Sacasy, przez szkice Perkinsa, po finalne kadry pokolorowane przez Martin. Kolejnym dodatkiem jest bardzo ciekawy wywiad ze scenarzystą komiksu, w którym między innymi opowiada o drugiej serii, 'American Nightmares'. Co ciekawe i bardzo pozytywnie zaskakujące, następnym dodatkiem jest jeszcze jeden wywiad. Tym razem z autorem okładek, Lee Bermejo, a rozmowa opatrzona jest jego szkicami ilustracji, które stały się okładkami, nie trafiły na nie jak i kilka wcześniej nie widzianych projektów. Bomba!

Podsumowując ten zeszyt jak i całą pierwszą serię 'Bastionu' mogę powiedzieć, że powstanie tego komiksu to świetne posunięcie Stephena Kinga. Znakomite wykonanie bardzo cieszy oko, a sama historia... wiadomo... to najlepsza powieść Kinga ;-) Bardzo polecam wszystkim fanom tego pisarza jak i komiksów, jest to lepsza rzecz niż niejedno opowiadanie czy powieść Stephena.

Autor: nocny
Ocena: 10/10






StephenKing.pl © 2002 - 2009
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo