|
|
Historia Lisey
|
Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Ich trwający 25 lat związek spajało głębokie, bardzo intymne uczucie. Scott - sławny i nagradzany pisarz, autor bestsellerów, był wyjątkowym człowiekiem. Zanim się pobrali, Lisey dowiedziała się od męża o krwawych źródłach jego twórczości i odwiedziła Księżyc Boo'ya, na który często uciekał. To miejsce w równym stopniu przerażało jak i koiło udręczony wspomnieniami umysł pisarza, a zarazem było źródłem inspiracji. Teraz nadszedł czas by Lisey ponownie udała się na Księzyc Boo'ya i stawiła czoła szaleństwu i demonom, które brutalnie wdarły się do jej świata i rodziny. Zwykłe porządkowanie dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym przebywał za życia Scott Landon.
'Historia Lisey' jest bez wątpienia najbardziej osobistą i szczerą powieścią Stephena Kinga. Sam autor mówi o książce: "jest o miłości, małżeństwie, więzach krwi i szaleństwie".
|
Recenzja
|
Druga połowa 2006 roku była najlepszym okresem w moim fanowskim życiu. Przez kilka miesięcy aktywnie uczestniczyliśmy w przygotowaniach do polskiego wydania 'Historii Lisey' i w zasadzie można powiedzieć, że od rana do wieczora, siedem dni w tygodniu żyliśmy tą książką. Cały proces wydawniczy poznawaliśmy krok po kroku, aktywnie promowaliśmy książkę w radiu i telewizji. Samą powieść przeczytaliśmy 1,5 miesiąca przed premierą światową. Do tego dochodzą jeszcze nasze nazwiska na pierwszym wydaniu i wizyta Kinga w Europie. Wiele rzeczy robionych było całkowicie pod wpływem emocji, jak choćby wspomniany cytat na okładce, który został napisany na szybko i wyszedł tak, że trochę rozmija się z tym co tak naprawdę chcieliśmy przekazać. Zawsze zastanawiałem się ile emocji było w mojej bardzo wysokiej ocenie książki i wyjątkowo nie chciałem tego sprawdzać, obawiając się, że przy drugim podejściu mogę przeżyć dość mocne rozczarowanie. Byłem w zasadzie przekonany, że książka nie przetrwa próby czasu i czytana bez tej całej magicznej otoczki jaka towarzyszyła okresowi poprzedzającemu premierę, straci większość swojego czaru. Z radością donoszę, że nie miałem racji. Książka jest po prostu niesamowita i mogę śmiało powiedzieć, że czytana za drugim razem dostarcza jeszcze więcej wrażeń. Tak naprawdę dopiero teraz cała historia stała się dla mnie idealnie spójna, a to co wcześniej wydawało się nieco poszarpaną opowieścią, nabrało sens. Jestem absolutnie zauroczony tą historią!
To tyle słowem wstępu, gdyż o powieści napisałem już sporo w swoim czasie. Teraz wypada kilka słów poświęcić wrażeniom po przyswojeniu jej w formie audio. Wielokrotnie podkreślałem już, że nie jestem zwolennikiem pana Teleszyńskiego i strasznie zawiódł mnie fakt, że po tylu latach to nadal on jest głównym polskim lektorem tego pisarza. Szczególnie, że jest to wyjątkowa książka, napisana trudnym językiem i trzeba się trochę postarać by jej nie zepsuć. Pan Teleszyński do tej pory nagrywał tylko kasetówki Kinga więc była to wyjątkowa okazja aby wreszcie przesłuchać go w jakości audio, a że byłem świeżo po jego 'Jasności', mogłem dokładnie ocenić jak rozwinął się przez te 13 lat. Zapowiedź do książki czyta mój dotychczas ulubiony męski lektor Kinga - Roch Siemianowski - i różnica między tymi dwoma głosami jest nadal ogromna. Początek książki słuchało mi się bardzo źle i byłem nawet bliski naciśnięcia "stop" i nie wracania do niej w tej formie. Na szczęście miałem w pamięci wrażenie po zapoznaniu się z nią w wersji papierowej. Wtedy także pierwsze rozdziały (a dokładniej: 'Lisey i szaleniec') czytało mi się bardzo źle. Najwyraźniej pod tym względem nic się nie zmieniło aczkolwiek tutaj dochodzi jeszcze fatalna interpretacja. Na szczęście tak jak książka szybko wskakuje na odpowiednie tory, tak i pan Leszek Teleszyński, po słabym starcie wreszcie wychodzi na prostą. Z każdym rozdziałem czyta coraz ciekawiej, a gdy dochodzimy do najlepszej części książki - historii Scotta z dzieciństwa - ociera się nawet o ideał. Niewinne wypowiedzi chłopców połączone z bardzo brutalnymi wydarzeniami, a także dziecięce przezwiska ojca wymieszane z wulgaryzmami, wychodzą mu niesamowicie i muszę przyznać, że w tej wersji, historia Paula zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie.
Mogę śmiało powiedzieć, że jest to jak do tej pory najlepszy audiobook Stephena Kinga w wykonaniu tego pana. Historia broni się oczywiście sama, ale pan Teleszyński stanął tym razem na wysokości zadania i dodał do niej coś od siebie. Książkę zamyka także Roch Siemianowski i niestety nadal słyszalna jest przepaść między tymi dwoma panami, która sprowadza nas na ziemię, mimo to, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że tym razem dałem się porwać panu Teleszyńskiemu. Dostarczył mi wiele ciekawych wrażeń przeprowadzając mnie przez tę opowieść.
|
 |
Autor: Mando Ocena za książkę: 10/10 Ocena za interpretację: 8/10 10.07.2010
|
|
|
| | | |
| |
|