Stephen King

Jasność

Powieść uważana przez wielu czytelników za horror wszechczasów. Jack Torrance, były nauczyciel, a obecnie poszukujący weny pisarz, otrzymuję pracę dozorcy w opuszczonym na okres zimowy górskim hotelu Overlook. Kiedy burze śnieżne odcinają od świata rodzinę Torrance'ów, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony, a duchy powoli doprowadzają jego ojca do obłędu. Sytuacja staje się coraz bardziej groźna, aż pewnego dnia mężczyzna przestaje nad sobą panować...


Recenzja

O 'Lśnieniu' powiedziałem i napisałem w swoim czasie bardzo dużo, choć jak się okazuje samej książki nigdy nie recenzowałem. Czytałem ją tylko raz przed dziesięcioma laty i pamiętałem z niej jedynie ogólny zarys i to co przedstawiono nam w filmach. Same ekranizacje to natomiast niewyczerpany temat do dyskusji. Kiedyś nasza znajoma powiedziała, że gdy spotka się dwoje ludzi z choć mglistą znajomością Stephena Kinga, dyskusja prędzej czy później zejdzie na temat ekranizacji 'Lśnienia'. Sam napisałem w tym temacie wiele kontrowersyjnych, często celowo przekoloryzowanych rzeczy i choć w tej chwili nie podchodzę do tego już tak radykalnie, to swoje zdanie nadal podtrzymuję. Sama książka, po ponownym zapoznaniu się z jej treścią, sprowadziła mnie niestety na ziemię. Jak się okazało, w moim odczuciu jest to jedna z najbardziej przecenianych książek Kinga.

Oczywiście na wstępie zaznaczam, że nie jest to słaba powieść, ale dzięki filmowej otoczce, niesłusznie urosła do rangi jednej z najlepszych książek Kinga, gdyż do ścisłej czołówki trochę jej jeszcze brakuje. Inna sprawa, że ja, na przekór popularnej opinii o systematycznym wypalaniu się Kinga, nie jestem jakimś maniakalnym zwolennikiem jego wczesnych książek. Większość z nich czytałem raz wiele lat temu i dopóki nie pojawią się w wersji audio, nie czuję jakiejś szalonej potrzeby by do nich powrócić. Zamykając wątek samej książki powiem tyle, jest to oczywiście dobra pozycja, ale mnie niczym konkretnym nie powaliła.

Niestety takie podejście do 'Lśnienia' wpływa bardzo mocno na jego odbiór w wersji dźwiękowej. Może jakiś lepszy lektor potrafiłby ubarwić powieść i wykrzesać z niej to co ma najlepszego, ale pan Teleszyński tego zwykle nie robi. Książki w jego wykonaniu są czytane źle lub tylko poprawnie i nawet jeśli od biedy uznałbym 'Lśnienie' za poprawną interpretację, to sama książka nie broni się na tyle by całość ocenić wysoko. Muszę z żalem przyznać, że przesłuchałem ją bez jakichkolwiek emocji. Pan Teleszyński "klepał" swoje w tradycyjny sposób, a historia płynęła sobie nie dostarczając mi w zasadzie żadnych wrażeń. I choć wina leży po obu stronach to nie wiem kto ponosi większą - książka czy lektor. Zwykle jeśli sama powieść ma wiele do zaoferowania to potrafi się wybronić przy przeciętnej interpretacji. Tutaj nie miałem ani negatywnych ani pozytywnych odczuć. Była to jałowa wycieczka, a w przypadku Kinga to jednak nie do pomyślenia nawet przy jego najsłabszych książkach, do których 'Lśnienie' się w końcu nie zalicza. Błędem było też słuchanie 'Lśnienia' zaraz po nowej wersji 'Dolores Claiborne' Te dwa wydania stoją po przeciwnych biegunach. Podczas gdy "Dolores" to najlepiej odegrany polski audiobook Kinga, 'Lśnienie' to kolejne, takie samo jak wszystkie inne, rzemiosło Leszka Teleszyńskiego. Co wybitnie mnie u niego drażni (i także wymaga podkreślenia), to wymowa anglojęzycznych nazw. Nie mogę po prostu słuchać tego bełkotania pod nosem, aby przypadkiem nikt nie zorientował się, że lektor nie wie jak poprawnie to wymówić. W 'Lśnieniu' sporo jest takich "kwiatków", a już najbardziej rozkładają różne interpretacje nazwy "Reader's Digest" (Rajdżers Dajdżers, Dajdżers Ridżest itd.).

Niestety z obecnych na polskim rynku audiobooków Kinga, pozostało mi do przesłuchania już tylko 'Lśnienie' w interpretacji pana Rocha Siemianowskiego (za które przez najbliższy czas naturalnie się nie zabiorę, a jeśli informacje o książce 'Dr. Sleep' się potwierdzą, to pewnie przesłucham to dopiero za kilka lat) oraz same pozostałe pozycje pana Leszka Teleszyńskiego. Myślę, że trochę czasu zajmie mi ich przesłuchanie (choć to już tylko kilka tytułów), gdyż nie jestem w stanie słuchać książek pana Leszka nie przeplatając ich kilkoma innymi pozycjami.

Autor: Mando
Ocena za książkę: 7/10
Ocena za interpretację: 5/10
06.06.2010


StephenKing.pl © 2002 - 2010
Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie
Mando, nocny, ingo