|
|
Misery
|
Paul Sheldon jest autorem poczytnych tandetnych romansideł. Jego cykl o Misery Chastain zdobył ogromną popularność. Autor miał jednak już dość swojej bohaterki i w ostatniej powieści ją uśmiercił. Teraz postanowił zająć się pisaniem poważniejszych książek. Pewnego razu podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem uległ poważnemu wypadkowi. Odzyskał przytomność dopiero w stojącym na odludziu domu Annie Wilkes, byłej pielęgniarki uwielbiającej jego książki o Misery. Pobyt w domu Annie zamienia się w prawdziwy koszmar, gdy kobieta wraca z miasta z ostatnią książką Paula...
|
Okładka
|
|
Recenzja
|
Z książkami czytanymi przez pana Leszka Teleszyńskiego jest jeden podstawowy problem. Jego interpretacje są zazwyczaj poprawne i słucha się ich całkiem przyjemnie, ale wszystkie czytane są dokładnie tak samo (mają też dokładnie takie same błędy, jak głośno przekładany papier czy kaleczenie nazw anglojęzycznych). Jeśli włączy się losowy plik, to ciężko jest od razu określić, z której książki pochodzi ten fragment. Każda postać mówi w ten sam sposób, a każda scena czytana jest tak samo, co niestety nie jest dobrze widziane w przypadku takich powieści jak 'Misery'.
Uważam, że 'Misery' jest jedną z lepszych pozycji w dorobku Kinga, a dla fanatycznych zwolenników tego pisarza wręcz obowiązkowa. Sam zapoznałem się kilkakrotnie z tradycyjną wersją papierową i uważam, że mimo całej genialności tego co na ekranie wyprawiała Kathy Bates, w porównaniu z książkową Annie Wilkes, jest ona miłą, łagodną kurą domową. Mimo tak charakterystycznej roli jaką wykreowała Kathy, nie posiada ona monopolu na tę postać. Czytając książkę widzę kogoś zupełnie innego, przekraczającego wszelkie granice szaleństwa. Niestety nie doświadczyłem tego podczas zapoznawania się z wersją słuchaną. Pan Leszek nie zdołał obedrzeć całej tej postaci z jej szaleństwa, ale jedyne co pozostało jest zasługą tylko i wyłącznie Stephena Kinga. Lektor nie wkłada tutaj kompletnie nic od siebie. Szkoda, bo jest to książka, która daje niesamowite możliwości do wykazania się na tym polu.
Jedną rzecz chciałbym jeszcze podkreślić. Tak jak wspomniałem na początku, książkę słucha się z przyjemnością. Teleszyński ma to do siebie, że jak się włączy fragment wyrwany z kontekstu, to drażni, bo jest "klepany" na jedno kopyto, ale jak przebrniemy przez kilka pierwszych akapitów i wciągniemy się w opowiadaną historię, to naprawdę słucha się jej miło. Dokładnie tak samo jest z 'Misery'. Pan Leszek nie wykorzystał tkwiącego w niej potencjału, ale przedstawił nam ją poprawnie. Miło by było posłuchać kiedyś jakiejś lepszej interpretacji, ale ta którą mamy dostępną na chwilę obecną jest zadowalająca i mi ona wystarcza. Wolałbym by wydawcy wzięli "na tapetę" najpierw zupełnie nowe tytuły, a do 'Misery' w wykonaniu pana Leszka ja jeszcze zapewne kiedyś powrócę.
|
 |
Autor: Mando Ocena za książkę: 9/10 Ocena za interpretację: 6,5/10
|
|
|
| | | |
| |
|