Forum
Księga gości
O stronie
biografia
książki
galeria
wywiady
fragmenty
Debiutancka książka Owena Kinga, syna Mistrza Grozy, Stephena, to zbiór zawierający cztery opowiadania i tytułową nowelę. Autor w niezwykły sposób potrafi odkryć makabrę czającą się w życiu pozornie zwyczajnych bohaterów: nastolatka wychowanego tylko przez matkę i politycznie zaangażowanego dziadka, objazdowego dentysty, który z kilkoma traperami przebija się przez śnieżycę w górach, by dotrzeć do pacjentki, bejsbolisty z prowincjonalnej drużyny...
Klimat prozy Owena Kinga bliski jest atmosferze powieści ojca, czemu sprzyja sceneria, w której młody autor umieszcza swych bohaterów - małe miasteczka w stanie Maine, wielkie domy w Bangor, a także zmysł obserwacji i absurdalne poczucie humoru. Najbardziej interesują go wybory, których musimy dokonywać w konflikcie z otoczeniem lub samym sobą.
    Żona Gila wpuściła mnie do domu Desjardinsów, solidnej ceglanej willi, która zawsze kojarzyła mi się z bajeczką o trzech świnkach i wilku. Ostatnia świnka mieszkała w podobnym ceglanym domu i żadne wilcze wysiłki nie wystarczyły, by go zburzyć. W swoim fartuszku i kapciach w kratę postawna kobieta w średnim wieku doskonale wpasowała się w ów bajkowy motyw.
    - Przyszedłeś w samą porę - oznajmiła, prowadząc mnie do sypialni. Mówiła z sitcomową radością, bardzo dla niej
typową. - Gilbert znów zachowuje się nieznośnie.
    Dziadek wspominał kiedyś, że była czwartą czy piątą żoną Gila i podobnie jak on profesorką Uniwersytetu Południowego Maine.
    Nigdy nie rozumiałem, co Gil w niej widział, zakładałem jednak, iż wiąże się to ze starością i ciągłym pragnieniem seksu oraz postanowieniem jak najlepszego wykorzystania ostatnich życiowych możliwości. Zazwyczaj jednak starałem się o tym nie myśleć.
    Natomiast Gil zawsze twierdził, że ich związek w znacznej mierze opiera się na scrabble'u. Słyszałem, jak kilkanaście razy perorował o tym otoczony chmurą dymu marihuanowego, a dziadek słuchał skrzywiony.
    - Kiedy graliśmy pierwszy raz, zablokowała planszę, zagoniła nas wszystkich w kozi róg, a potem czekała, aż zacznę się niecierpliwić. I gdy w końcu się wkurzyłem i ułożyłem słowo "kat" - w tym momencie nie miałem niczego lepszego, a chciałem rozszerzyć pole gry - doczepiła do końca "afalkom". "Katafalkom". Zarobiła sto siedem punktów. - Gil oznajmił, że wtedy już wiedział. - Całe życie chciałem pieprzyć kobiety, George, ale przez nią zacząłem myśleć o tym, co będzie później, kiedy pieprzenie dobiegnie końca. W tym momencie pojąłem, że przyda mi się dobra partnerka do gry w scrabble'a.
Bycie piszącym synem znanego pisarza to błogosławieństwo i przekleństwo. To pierwsze, bo ze względu na samo nazwisko wszystko mu i tak wydrukują. Przekleństwo, bo czytelnicy będą do tego podchodzili nieufnie - wiedząc, że przecież i tak za samo nazwisko wszystko by mu wydrukowali.
Owen King - syn mistrza grozy Stephena Kinga - nie przejął się tym i wydał książkę pod własnym imieniem i nazwiskiem. Błogosławieństwa zaś nie potrzebował - jego debiut "Jesteśmy w tym wszyscy razem" znakomicie broni się sam.
"Jesteśmy w tym wszyscy razem" jest pierwszą książką napisaną przez Owena Kinga. Znajome nazwisko, prawda? Słuszne będzie skojarzenie z Mistrzem Grozy, gdyż Owen to nikt inny, jak syn Stephena Kinga. W przypadku takim jak ten wątpliwości może budzić to, czy aby na pewno otrzymamy w nasze ręce powieść dobrą, czy będzie to tylko mało odkrywcza pozycja, firmowana sławnym nazwiskiem. Jak się mają sprawy z debiutancką książką młodszego syna Mistrza Grozy? Powiem wprost - jest bardzo dobrze.
W recenzjach debiutanckiej książki Owena Kinga często podkreśla się, że niewiele ma ona wspólnego z dokonaniami jego słynnego ojca, Stephena. Z jednej strony - racja; Owen rzeczywiście stara się trzymać z dala od tradycyjnego horroru. Z drugiej strony, czytając nowelę "Jesteśmy w tym wszyscy razem" rozpoznamy ten sam niespieszny styl i poczucie humoru jakimi charakteryzują się delikatniejsze dzieła Kinga seniora. Wystarczy przypomnieć sobie jego mini-powieść "Ciało" (ze zbioru "Skazani na Shawshank"): w tym wypadku poruszana tematyka także bardzo przypomina tę, na której opiera się Owen.